-Ona Cię lubi...i to bardzo - smoczyca podeszła do mnie, a ja zrobiłem zdziwioną minę do Juliette nie rozumiejąc o co chodzi.
Co lubi bardzo? Naśmiewać się ze mnie w wolnych chwilach, lub obgadywać ze swoimi wilczymi przyjaciółmi? Potem Juliette bez żadnego słowa wyjaśnienia, ze spuszczonym łbem odwróciła się i pospiesznie oddaliła. Prychnąłem zdenerwowany i ruszyłem wgłąb lasu, miałem gdzieś takie znajomości. Wpierw będzie mnie tym gadem napastować, doskonale wiedząc że jestem bez mocy..a potem!? Szkoda się nawet denerwować, najlepiej zapomnieć...
<Kilkanaście dni później>
Dzisiaj wreszcie odzyskałem swoje znaki. Przez te ostatnie kilkanaście dni starałem się zerwać kontakty z Juliette, ale się nie udawało. Za każdym razem kiedy już o niej miałem zapomnieć, ona do mnie przychodziła. Wyciągała na spacer lub po prostu rozmawiała, czasem o niczym a czasem starała się mnie lepiej poznać. W głębi serca cieszyłem się że mam ją, ale bałem się, bałem się że ją stracę. Każdy bliski mi umierał...każdy, nawet Sadie (dam, dam, dam, daammm jakaś tajemnica kolejna lol)...
Dzisiaj było już trochę chłodniej niż zazwyczaj, sprawiało to że czułem się silniej niż za zwyczaj i to bez zasługi znaków. Pierwsze co zrobiłem rano to wyczarowałem znak sprzątania, jaskinia po miesiącu nie sprzątania była w okropnym stanie. Po minucie cała jaskinia już lśniła i wreszcie dało się tu normalnie żyć, odetchnąłem z ulgą i rozłożyłem się w jaskini.
-Nareszcie wysprzątałeś tutaj - zaśmiała się Juliette wchodząc do jaskini
Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się lekko.
-Ta...nareszcie - przyznałem
-Co dzisiaj robisz? - zapytała wadera
-No co ja mogę robić? - powiedziałem znudzony
-Czyli nic...to dobrze - uśmiechnęła się widząc moje zakłopotanie - mam ci coś do pokazania!
(Juliette? Trudź się xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz