- O spójrz, Sadness ! Jaki piękny zachód słońca ! E, Sadness ? - Rozejrzała się. - Gdzie ty ... ?
Głośno się śmiejąc wleciałem w chmurę od dołu tak, że widać było tylko moją głowę. Sayna krzyknęła i odskoczyła w bok.
- To tylko, ty ... debilu ! Spadłabym przez Ciebie ! - powiedziała naburmuszona i ponownie się położyła. Nasze pyski znalazły się bardzo blisko siebie co spowodowało dziwną atmosferę . Zarumieniłem się i przeteleportowałem się na chmurę. Leżeliśmy chwilę w milczeniu. Zrobił się zmrok. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.
- SADNESS KRETYNIE ! - wrzasnęła Sayna dźgając mnie z całej siły. - OBUDŹ SIĘ ! Ciężki jesteś wiesz !?
Przymała mnie w pasie. Zastanowiłem się o co może jej chodzić. Rozejrzałem się. Od razu rozpostarłem skrzydła, teraz obydwoje unosiliśmy się w powietrzu.
- Wybacz, zapomniałem Ci wspomnieć, że po pierwsze łatwo zapadam w sen, po drugie, nie zawsze kontroluję zaklęcia po zaśnięciu i najczęściej się rozwiewają.
- To zdążyłam już zauważyć... rany ... - powiedziała z kwaśną miną.
- A w ogóle to jak ty się odzywasz do swojej alfy ?! - zażartowałem przybierając gniewny ton, jednak mój pysk pozostał roześmiany.
- Gdyby nie ja to pewnie nawet byś się nie obudził gdybyś walnął w ziemię. - powiedziała nadąsana.
- Eh ... - westchnąłem i spoważniałem. - Dziękuję Ci, mam u Ciebie dług. - Przytuliłem ją. Zauważyłem że w pierwszej chwili miała odruch ucieczki a jednak nie odsunęła się.
- Hmm, może lepiej już wracaj do domu co, jak chcesz to mogę Cię odprowadzić. - zaproponowałem podczas zlotu na ziemię.
- A co z tobą ? - zapytała. - Znaczy jak nie chcesz to nie musisz mi mówić - Szybko dodała.
- Hmm, mam wartę nocną. do 2 rano. Potem ktoś mnie zastąpi. - westchnąłem.
Sayna jak chcesz to dokończ ;)
- SADNESS KRETYNIE ! - wrzasnęła Sayna dźgając mnie z całej siły. - OBUDŹ SIĘ ! Ciężki jesteś wiesz !?
Przymała mnie w pasie. Zastanowiłem się o co może jej chodzić. Rozejrzałem się. Od razu rozpostarłem skrzydła, teraz obydwoje unosiliśmy się w powietrzu.
- Wybacz, zapomniałem Ci wspomnieć, że po pierwsze łatwo zapadam w sen, po drugie, nie zawsze kontroluję zaklęcia po zaśnięciu i najczęściej się rozwiewają.
- To zdążyłam już zauważyć... rany ... - powiedziała z kwaśną miną.
- A w ogóle to jak ty się odzywasz do swojej alfy ?! - zażartowałem przybierając gniewny ton, jednak mój pysk pozostał roześmiany.
- Gdyby nie ja to pewnie nawet byś się nie obudził gdybyś walnął w ziemię. - powiedziała nadąsana.
- Eh ... - westchnąłem i spoważniałem. - Dziękuję Ci, mam u Ciebie dług. - Przytuliłem ją. Zauważyłem że w pierwszej chwili miała odruch ucieczki a jednak nie odsunęła się.
- Hmm, może lepiej już wracaj do domu co, jak chcesz to mogę Cię odprowadzić. - zaproponowałem podczas zlotu na ziemię.
- A co z tobą ? - zapytała. - Znaczy jak nie chcesz to nie musisz mi mówić - Szybko dodała.
- Hmm, mam wartę nocną. do 2 rano. Potem ktoś mnie zastąpi. - westchnąłem.
Sayna jak chcesz to dokończ ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz