piątek, 1 sierpnia 2014

od Sheeny cd Alkiva

Czułam się niewiarygodnie głupio w stosunku do Alkiva, więc nie śmiałam nawet go zatrzymać. To było dla mnie niestosowne? Tak, tak, wiem. Kto normalny puszcza SWOJEGO alfę w ulewę i dużą burzę, ale… Nie, moje resztki godności nie pozwoliły mi na zostawienie go w środku lasu, by biegł gdzieś po skałach, wodach czy Bóg wie po czym. Po krótkim zastanowieniu, wybiegłam jak głupia ze swojej jaskini i całkiem zwinnie dogoniłam samca, który otworzył oczy szeroko. No chyba nie spodziewał się, że go złapię z powrotem.
-Ha,ha.. – Uśmiechnęłam się. – Tak jakby… - Poczułam się naprawdę głupio. Na początku go podświadomie wygoniłam, a teraz lecę do niego jak głupia. – Wiesz.. – Liczyłam na to, że wymyślę dobrą wymówkę. Usłyszałam cichy grzmot i wpadł mi do głowy plan. – Ech…
- Tak? – Spojrzał na mnie zaniepokojony.
- Wiesz… Przepraszam, że cię… wygoniłam? – Poczułam jak zalewa mnie rumieniec, ale i tak nie miałam nic do stracenia. – I.. proszę cię… zostań? – Spojrzałam mu w oczy. – Boję się głośnych dźwięków, burzy. Jeszcze padnę na zawał. Proszę..? – Pociągnęłam basiora z powrotem do jaskini, a ten usiadł naprzeciwko mnie i patrzył się z uwagą.
- Mam coś na pysku? – Spytałam się
- Perfidny uśmieszek. – Odpowiedział chichocząc. Tak, powinnam opanować swoje emocje. Nie, nie dałam rady. Tak, musiał domyślić się o co mi chodzi. I tak, jest mi strasznie wstyd.
- Wiesz..
- Przestać cały czas „wieszować”.
-Wieszować? – Zaśmiałam się. A Alkivo zmierzył mnie wzrokiem. – Przepraszam. – Ukłoniłam się. Po raz pierwszy zauważyłam, że samiec użył swojej władzy.
- Nic się nie stało. Więc?
- Więc? Co?
- Po co tu jestem? – Zapytał się podejrzliwie. – Duma nie pozwoliła Ci mnie wywalić? A może liczysz na gorący romans?
- Ależ… - Starałam się ominąć przenikliwy wzrok sama, ale na nadaremno. – Tak, to pierwsze… - Uśmiechnęłam się po chwili z dużą satysfakcją. – Ale ta druga opcja brzmi całkiem dobrze.
- Też tak uważam. - Jego wyraz twarzy zmienił się na szczerze zachęcający.
Oboje się zaśmialiśmy, jednak po chwili stałam się poważna i spojrzałam w oczy samca. Tak, naprawdę cudowne ślepia… Szybko jednak odwróciłam głowę, bo wiedziałam, że mogę zrobić coś głupiego. Po chwili usłyszałam cichy oddech samca.

<Alkivo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz