Szedłem korytarzem, po mojej prawej i lewej stronie znajdowały się jaskinie. Im dalej w głąb Sythe tym ciemniej, na samym końcu znajdowała się jaskinia Darkness’a. Powoli zbliżałem się do jego jaskini. Stanąłem przednią, wahałem się, czy wchodzić. Spojrzałem za siebie, Solitaire zachęcała łapą żebym wszedł. Otrzepałem się i powoli niezdecydowanym krokiem wszedłem. Pierwsze co rzucało się w oczy to to emanujące czerwoną aurą, pazury oraz oczy. Poczułem jak Darkness przeszywa mnie wzrokiem.
-Kim jesteś i po co przychodzisz?- zapytał ponuro
-Jestem Blue i chciał bym dołączyć do klanu- odpowiedziałem szybo, strasznie się stresowałem. Czułem że znów ogon stanie mi w płomieniach.
-Myślisz że od tak sobie przyjdziesz, powiesz że chcesz do klanu i już?- Zapytał z oburzeniem, zbliżył się do mnie na tyle że czułem jego oddech. Mój ogon stanął w płomieniach. Myślę że to mnie uratowało od pewnej śmierci.
-Zgubiłem się podczas polowania, w lesie znalazła mnie Soli, powiedziała że poleca mnie dać jako przywódcę polowań do pomocy.
-Hmm- Mruknął ponuro- Zgoda, znajdź sobie wolną jaskinie i znikaj mi z oczu- Powiedział, po czym szybkim krokiem wyszedłem. Pobiegłem od razu do Soli, powiedzieć jej że mogę zostać.
Gdy wyszedłem ze Sythe, było ciemno. Piękna noc, księżyc w pełni. Zbliżałem się do Soli. Ma ona taki charakterystyczny, zapach. Doszedłem do niej, znajdowała się przy rzece pośród lasu.
<Solitaire?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz