Miałąm właśnie udać się na łąkę, kiedy nagle usłyszałam za sobą zamieszanie. Obróciłam się i spojrzałam w tamtym kierunku. Wśród grupki wilków panowało wyraźne poruszenie. Podeszłam trochę bliżej i zauważyłam, że wszyscy skupiają uwagę na Solitare. Stała nieruchomo i patrzyła gdzieś w przestrzeń. Wszystkie wilki obserwowały ją z zaciekawieniem, gdyż na nic nie reagowała. Kiedy Blue pacnął ją lekko łapą, warknęła. Wszyscy umilkli, a Blue oddalił się nieco od niej. Po chwili wilczyca przeleciała po wszystkich wzrokiem, jakby nikogo nie znała i rzuciła się na wilki przed sobą. Na szczęście szybko udało im się odskoczyć. Solitare obróciła się i zazęła biec w stronę innych wilków, a one rozproszyły się na wszystkie strony. Zrezygnowana stanęła na środku placu i wypatrywała jakiejś ofiary. Gdy po chwili odnalazła, najbliżej stojącego, Marona, rzuciła się w jego stronę. Gdy już miała go dopaść, drogę zagrodziła jej Aithne. Nagle Solitare zatrzymała się i spojrzała na nią z ukosa. Stała tak chwilę patrząc się na nią z zaciekawieniem po czym opadła, jakby bez sił i straciła przytomność. Powoli przybliżyłam się z White Winged do niej i razem przeniosłyśmy ją do jaskini. White Winged próbowała ją uzdrowić, chociaż same nie wiedziałyśmy co jej jest. Po chwili Solitare ocknęła się.
- Jane? White Winged? Co ja tu robię?
- Nie pamiętasz nic? - zapytałą White Winged
- Nie. - odpowiedziała
Kiedy tłumaczyłyśmy jej całe zajście, ona coraz bardziej się wściekała.
- Nie wiem kto mi to zrobił, ale dopadnę go! Przyżekam, że wtedy nie byłam sobą. Dosłownie!
Po chwili do jaskini zaczęły przychodzić zaciekawione wilki i o wszystko wypytywać. Jednak niedługo interesowały się Solitare. Z tyło ktoś zawołał wszystkich na zewnątrz. Na końcu wyszły Solitare, White Winged i ja. Jednak niespodzianka na placu nie była tak miła. Na środku stała Rachel i tak jak przedtem Solitare, patrzyła się gdziś przed siebie, nie reaując na żadne zaczepki.
- Znowu! - dało się usłyszeć czyjś krzyk z pomiędzy wilków.
(Powodzenia Solitare)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz