Przyjrzałem się uważnie waderze stojącej u podnóża schodów. Ostatnio strasznie dużo nowych wilków przybywa do Klanu Ognia. Nie zapoznałem się jeszcze ze starymi, a tu proszę. Los zesłał tę prześliczną waderę. Była szczupła, pokryta karmelowo-białym futrem. Jej oczy miały hipnotyzujący kolor fuksji. Prezentowała bardzo uległą postawę, uszy miała położone po sobie oraz unikała kontaktu wzrokowego.
-Stoisz u progu jaskiń, legowisk wilków z Klanu Ognia- poinformowałem ją mierząc ją czujnym spojrzeniem.
Mamy beznadziejnych strażników, skoro nie wiedziała nawet na czyim jest terytorium. Jeśli w ogóle mamy strażników.
Zamrugała gwałtownie i nastawiła uszu.
-Nazywam się Maron, a Ciebie jak zwą?- starałem się nadać mojemu głosowi łagodną barwę, aby jej nie spłoszyć.
-Rachel- uniosła głowę i z ulgą zauważyłem, ze powiedziała to pewniejszym siebie głosem. Może nie jest takim strachliwym chucherkiem, za jaką ją wziąłem.
-A więc Rachel, w czym mogę Ci pomóc? Pochodzisz z obcej watahy? Zgubiłaś się? Chcesz dołączyć do Klanu Ognia?- zarzucałem ją pytaniami, ciekawsko się jej przyglądając.
-Dołączyć - odparła natychmiast poruszając sie niespokojnie.
-Alfą naszego klanu jest Darkness, nie wiem, gdzie obecnie przebywa. Zaczekajmy, pod wieczór powinien się pojawić- uśmiechnąłem się do wadery –jesteś głodna, spragniona?
-Nie dzięki, tylko zmęczona.
-Zaprowadzę Cię do jaskini, w której będziesz mogła odpocząć. Ja w tym czasie pójdę znaleźć Darka- wilczyca przytaknęła i ruszyła za mną w głąb korytarza.
-Rozgość się. W niszach jest świeża woda i uwędzone mięso, częstuj się śmiało. Nikt nie powinien tu zaglądać, więc spokojnie możesz się zdrzemnąć. Mam nadzieję, że za jakąś godzinkę powinienem wrócić.
Wadera kiwnęła potakująco głową i wygodnie ułożyła się na posłaniu. Wyszedłem cicho z jaskini i ruszyłem na poszukiwanie Darknessa.
Znalazłem go wygrzewającego się na skałach niedaleko łąki. Nie poruszył się, ani nie dał żadnego znaku, że świadomy jest mojej obecności, póki się nie odezwałem.
-Gratuluję awansu. Mam Cię tytułować, czy pozwolisz zwracać się do siebie po imieniu?- zagadnąłem, nie potrafiąc pozbyć się odrobiny ironii z głosu.
-Nie przesadzasz? Jestem tym samym wilkiem co wcześniej- mówił beznamiętnym głosem –Coś się stało?- zaciekawił się.
-Do naszego klanu zawitała wadera, na imię jej Rachel, chciałaby dołączyć do nas. Wypoczywa teraz w jaskini- mierzyłem Darka uważnym wzrokiem. Naprawdę nie przywiązuje żadnej większej uwagi do prowadzonej przez siebie funkcji? Ciekawe.
-Z chęcią z nią porozmawiam- Dark przeciągnął się –Zaprowadzisz mnie do niej?
Przytaknąłem i razem poszliśmy w stronę legowisk. Gdy byliśmy u progu mojej jaskini, poprosiłem, aby poczekał chwilę i sam do niej wszedłem.
-Rachel, pobudka, znalazłem alfę, czeka na ciebie na korytarzu- ostrożnie trąciłem waderę łapą.
Wilczyca zerwała się w mgnieniu oka i zamachnęła na mnie łapą. W ostatniej chwili powstrzymała cios. Speszona wymruczała pod nosem przeprosiny i wyszła na spotkanie z Darkiem. Oho, ta tutaj też nie miała łatwego życia. Patrzyłem za nią, jak cicho wychodzi z mojej jaskini.
<To tyle ode mnie >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz