Nie mogłem w to uwierzyć. Ten burkliwy wilk, który mnie odprowadził został ALFĄ! Nie było walki o władzę, podstępów, intryg. Kaoru odszedł, a Darkness, jako jeden z najstarszych członków watahy został jego następcą. Dlaczego poprzedni alfa zostawił nas bez chodźmy słowa wyjaśnienia? Nie miałem pojęcia. Klan Ognia ciągle mnie czymś zaskakiwał. Cieszyłem się, że różni się od mojego poprzedniego stada, w którym panowała dyktatura, ale ta… rozlazłość, też nie była dobra.
Mam nadzieję, że Dark nieco zmobilizuje resztę wilków, ale ja sam też postaram się coś wskórać. Przydałoby się zorganizować porządne polowanko. Z tego co wiedziałem, to Solitare była przywódczynią polowań, Aine tropiącą. Można by zmobilizować Yuwę, aby również się dołączyła. Należałoby spotkać się z Solitare i podsunąć pomysł zorganizowanego polowania. Ale najpierw, trzeba ją znaleźć.
Minęło kilka godzin, zanim namierzyłem waderę. Nie znałem jeszcze dobrze terytorium Klanu Ognia, ani zwyczajów mojej nowej rodziny. Ale odniosłem wrażenie, że oni nie działają według stałego schematu i jedynie za pomocą dedukcji i szczęścia można przewidzieć gdzie będą przebywać poszczególni członkowie watahy. Solitare gasiła pragnienie w leśnym strumieniu, mającym źródło niedaleko jaskiń. Przyłączyłem się i przez chwile oboje chłeptaliśmy wodę w milczeniu.
-Czego?- spytała, gdy tylko skończyła pić.
-Wiesz, chciałbym sprawdzić się jako atakujący. Jest to możliwe tylko przez zorganizowane polowanie. Planujesz takowe w najbliższym czasie?- spytałem się niezrażony jej cierpką miną. Gdyby nie jej chamskie spojrzenie, i metalowe rurki sterczące spod oka, byłaby całkiem atrakcyjna. Miała zgrabne smukłe ciało, pokryte szarobiałym futrem. Na niebieskie oczy opadała jej długa, czarna grzywka. Staliśmy przez chwilę, mierząc się wzrokiem, kiedy w końcu wadera odpowiedziała.
<Solitare?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz