-Nie jest to zły pomysł, szczerze mówiąc.- odpowiedziałam aby szybciej zakończyć bezsensowną ciszę. W głowie miałam masę myśli, po ostatnich przeżyciach byłam zmęczona fizycznie i psychicznie. Jescze przypałętał się tu taki nowy i proponuje pomysły. Jak potrzebne będzie jedzenie, to będzie polowanie. Proste, nie potrzeba tu jakiś dodatkowych łowów. Jest nowy, nauczy się. Dam mu szansę.
-Tak? To... jaki masz plan?- zapytał swoim ochrypniętym głosem.
-Raczej nie wymyślę ci planu w pare sekund. Zaplanowanie polowania to nie jest hop-siup. Trzeba zebrać członków, ustalić strategię, czas, miejsce. Jeśli chcesz się na coś przydać, poszukaj Aine. Powiedz że pilnie potrzebuję jej w sprawie organizacyjnej. Spotkajmy się na łące.
Wilk z zaciekawieniem i uwagą słuchał mojej 'małej' gadki. Lubiłam rozmawiać, szczególnie jeśli były to ważne sprawy i mogłam czuć się w centrum uwagi. Tak już miałam, pomiatałam i gadałam- tak w kółko. Nowi zawsze dają sobą pomiatać, dopiero potem rozumieją że też mają coś konkretnego dopowiedzenia- w końu sama byłam kiedyś nowa.
-Wiesz gdzie ją znajdę?- patrzył się na mnie czerwonymi ślepiami, błyszczącymi w słońcu.
-Ja? Nie wiem. Szukajcie a znajdziecie. Tylko pamiętaj, nic nie mów o polowaniu, żadnych szczegółów. Powiedz że ma przyjść i już. Aithne lubi sobie poplotkować.- kończąc dialog, odwróciłam się i weszłam do jaskini. Mało obchodziło mnie co młody zrobi. Ma to zrobić dobrze.
<Maron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz