-Świetnie… -mruknęłam na widok nadchodzących wilków
Trzeba coś wymyślić. Czego one mogą się bać… Zaczęłam się zastanawiać. A kiedy ja się zastanawiam, to sobie nucę. Zwykle cicho. Myślałam tak i myślałam, nie zwracając uwagi na to, że moje nucenie przemienia się w coraz głośniejszy fałsz…
- URU! – krzyknął Kiyoteru, przekrzykując mnie
- BĄDŹ WRESZCIE CICHO! – wtórowała mu Izaline
Posłusznie zamilkłam.
- Gdzie są te wilki? – spytałam, rozglądając się dookoła – Ktoś wie, co to w ogóle było? – dodałam
- Nie wiem. Ale czymkolwiek to było, przepędził je twój śpiew – stwierdził Kiyoteru
- Raczej fałsz… - wpadła mu w słowo wadera
- Czy ja naprawdę TAK źle śpiewam? – zapytałam, robiąc smutną minkę, po czym wybuchłam śmiechem, tak jak reszta
- Wrafamy to jaszkinszi? – padła propozycja ze strony trzymającego w pysku katanę alphy
- Chyba tak – przytaknęłam, rozprostowując skrzydła i zarzucając na plecy worek. Może kiedyś się jeszcze przyda…
(Kiyoteru?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz