środa, 11 marca 2015

Od Izaline CD Octavia

Czyjś krzyk, to jedyne co teraz można było usłyszeć. Potrzebowałam chwili, żeby zorientować się, że to ja krzyczę. Musiałam zatkać sobie pysk łapą, ponieważ nie byłam w stanie się uspokoić. Czułam jak z moich oczu ciekną gorące łzy i skapują na kamieniste podłoże. Kiedy się już w miarę uspokoiłam, otarłam łzy i zaczęłam rozglądać się w około. Prawie nic nie widziałam, tylko mgłę i dym który drażnił moje oczy, nos i drogi oddechowe. Z każdą sekundą spędzoną tutaj, coraz ciężej mi się oddychało. Gdzie są inni? Czy ktoś mnie w ogóle słyszał? Niepotrzebnie rzuciłam pomysłem, żeby wbiec w tą głupią mgłę. Czy w miejscu którym ostatnio widziałam swoich przyjaciół, była woda? Teraz byłam już w niej po kostki. Woda była lodowata myślałam, że z upływem czasu przyzwyczaję się do jej temperatury. Było jednak wręcz przeciwnie. Woda stawała się dla mnie coraz zimniejsza. Po chwili usłyszałam cichy plusk, kolejny i jeszcze jeden. Ktoś biegł w moim kierunku, odgłosy były coraz głośniejsze jednak nikogo w pobliżu nie mogłam dostrzec. Stało się to dopiero wtedy, kiedy ktoś we mnie wbiegł. Z piskiem upadłam do wody, a ten ktoś na mnie. Woda o dziwo przykryła nas oboje, czyżby w ciągu kilku sekund podniosła się aż o tyle? Pospiesznie wstałam i rzeczywiście, woda sięgała mi już prawie do pleców. Spojrzałam na zdezorientowaną Uru, po której widać było, że nie wie o co tutaj w tym wszystkim chodzi. Miałam dokładnie tak samo.
-Widziałaś Kiyoteru albo Octavia? - zapytałam waderę
Skrzydlata wadera pokręciła łbem, a ja lekko skuliłam uszy. Nagle mgła wraz z dymem zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Woda, mnóstwo wody, pośrodku tej pustki byłam ja i wadera. Skinęłyśmy porozumiewawczo łbami po czym z całej siły odbijając się od podłoża podskoczyłyśmy do góry. Wadera zaczęła machać skrzydłami, zrobiłam to samo zaraz po przywołaniu swoich. Uru z początkiem szło trochę gorzej przez mokre skrzydła, ale już po minucie zrównałyśmy lot.
-Tam! - Uru wykrzyknęła uradowana - Widzę coś!
Rzeczywiście, były to wystające, czarne głazy które tworzyły tutaj coś w rodzaju lądu. Gdzie my tak w ogóle jesteśmy? Wylądowałyśmy na czarnym gruncie, ale co dalej?

(No właśnie, co dalej? Uru, Kiyoteru, Octavio? Odpisałam po ponad miesiącu, cieszmy się)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz