środa, 25 marca 2015

Od Darkness'a cd historii Kyle'a

Jakoś gdy zostałem alfą wszyscy zaczęli na mnie wpadać, a w większości nowi. Paru dołączyło do naszego klanu, a innych musiałem zaprowadzać do reszty alf. Ten basior zaliczał się do tych innych. Było widać, że nieźle lata. Przyspieszał, zwalniał i podwyższał lub obniżał lot. Zauważyłem jak przygląda mi się z zaciekawieniem. Wyglądałem jakoś dziwnie? Chociaż w sumie.. miałem tak masywne i rozłożyste skrzydła jakbym mógł latać wyżej od nieba. Westchnąłem tylko spoglądając na niego kątem oka.
- Może polecimy szybciej? - zapytał już się przygotowując
- Nie specjalnie to widzę - odparłem lekko zirytowany
Dobrze, że jak na razie nie wiedział o moich „świetnych” zdolnościach do latania. Spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem, ale ostatecznie zamilkł. W sumie skoro już z nim przebywam to może opłaca się go ciut poznać? Jego pierwsze wrażenie nie wyszło mu za dobrze z tego co pamiętam.
- Jak zgaduje twoją mocną stroną jest władanie powietrzem? - zapytałem, a raczej stwierdziłem
Kyle potaknął, po czym zwrócił się do mnie.
- A ty panujesz nad tutejszym ogniem? - zapytał wskazując łapą na tereny naszego klanu pode mną
- Tak, długo tak latasz? - zapytałem z zaciekawieniem przyglądając się jego skrzydłom
Basior zaczął opowiadać o różnych metodach, sztuczkach i tym podobnych. Musiał się na tym nieźle znać. Może mnie czegoś poduczy? Sam cudem unoszę się w powietrzu. Lekko zamachałem piórami i momentalnie straciłem równowagę. Wylądowałem na koronie jednego z drzew w klanie ziemi. Kyle podleciał do mnie lądując obok.
- Nic Ci ni jest? - zapytał podając mu łapę
- Chyba.. nie - odparłem przyglądając się sobie
Pomógł mi wstać i zeszliśmy na ziemię. Wolałem chodzić niż szybować. To było dużo, ale to dużo bezpieczniejsze. Wilk chyba wiedział o co mi chodzi i podążył za mną. Do następnej granicy nie było daleko, a przecież nie wzlecimy w tym gąszczu drzew prawda? Szliśmy w ciszy, gdy zauważyłem przed nami stado jeleni. Zatrzymałem go łapą i zakradłem się do nich.
- Rozruszamy je trochę? - zaproponowałem chytrze się uśmiechając
- Niech będzie - odwzajemnił uśmiech i ruszył pierwszy
Przyglądałem mu się z zaciekawieniem. Świetny lotnik i nieźle się skrada.. jako szpieg będę miał ładną konkurencje. Spokojnie podążyłem za nim. Chociaż w sumie, dam mu trochę fory. Niech się zabawi. Skoczył w ich stronę, a spłoszone zwierzęta zaczęły taranować krzaki, gdy nagle zawróciły i pobiegły w naszą stronę. Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i wskoczyliśmy na pierwsze lepsze drzewa. Musiało to wyglądać bardzo zabawnie. Po chwili zwierzyna odbiegła, a my zaczęliśmy się śmiać. Fajny z niego znajomy. Przeszliśmy na najbliższą łąkę i rozłożyliśmy skrzydła. Teraz już tylko prosto do klanu powietrza. Droga minęła nam szybciej niż myślałem. Po parudziesięciu minutach zaleźliśmy się na plaży tego klanu. Wszystko tam było takie.. dziwne. Westchnąłem i zacząłem iść przodem.
- Gdzie idziemy? - zapytał podbiegając do mnie
- Zaprowadzę Cię pod jaskinię alfy. Tam się dogadacie - odparłem wskazując na wzgórze, które znajdowało się niedaleko nas
- Też pójdziesz z nią porozmawiać? - dopytał rozglądając się
- Nie jestem tu zbyt mile widziany, więc odejdę od was. - odparłem, a po chwili namysłu dodałem - Ale jak zechcesz to możesz mnie odwiedzać, będzie mi miło utrzymywać z tobą kontakt - lekko się uśmiechnąłem
Rozstaliśmy się na granicy lasu i łąk. Wskazałem Kyle’mu odpowiednią jaskinię, a sam się oddaliłem. Nie zamierzałem stąd odlatywać. Może trochę po szpieguje jak to mam w zwyczaju… Zobaczymy jak mu się tu powiedzie.
(Kyle?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz