- To chodź. - machnąłem głową w geście nakazującym, by podążała za mną.
- Mam nadzieję, że nie złapie nas kolejna burza. - mruknęła wadera i ruszyła razem ze mną.
Droga minęła nam dość pogodnie i bez żadnych wypadków losowych. Szliśmy jakieś trzy kwadranse, aż w końcu doszliśmy do rozdroża.
- W prawo. - wskazałem łapą.
- Zapamiętam na przyszłość. - podniosła wzrok na drogowskaz i skręciła w szerszą dróżkę.
- Czego właściwie szukasz? - spytałem po krótkim namyśle.
- Nie wiem. - Sheena nie siliła się na długą odpowiedź.
- A coś więcej może mi powiesz?
- Na prawdę nie wiem. Nie znam tutejszych jaskiń. - wzruszyła ramionami.
Szliśmy jeszcze kawałek. Weszliśmy na tereny malowniczych skałek, gdzie większość wilków miała swoje jaskinie. Rosły tu prześliczne kasztany, dęby i brzozy, które miały już swój wiek.
- Tu zawsze przychodzimy na kasztany. A potem przyrządzamy je na ciepło i jemy. - powiedziałem i na samą myśl o smakołyku, oblizałem się zamaszyście.
- Ładnie tu. Naprawdę jestem pod wrażeniem waszych terenów. - uśmiechnęła się, obrzucając miejsce spojrzeniem - a tam?
Wadera wskazała na duży otwór w skale pod gałązkami dębu.
Nie czekając na moją odpowiedź, podbiegła do upodobanego miejsca i weszła do środka.
- Całkiem przyjemnie! - dobiegł jej stłumiony głos z głębi jaskini.
To chyba było miejsce godne odwiedzenia, więc podszedłem i zaglądnąłem wgłąb.
Wnęka była naprawdę obszerna. Na końcu widniała półka skalna, która zapewne idealnie spełni rolę łoża. Warto też wspomnieć o piasku, który robił za swego rodzaju podłoże. Można było się na nim wygodnie położyć lub bez problemu rozpalić ognisko.
- Przyjemnie tu. - stwierdziłem - zostajesz?
<Sheena? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz