Podniosłam na basiora wzrok pełen mieszaniny wszystkich uczuć.
A potem znów wbiłam spojrzenie w tlące się ognisko. Na zewnątrz panowała cisza. W pełni lata, jak zwykle o wieczonej porze świerszcze urządzały swój koncert.
Znowu popatrzyłam na wilka, który beztrosko pochłaniał wonne mięsko. Coś mnie bez przerwy męczyło.
Zauważył mój wzrok na sobie.
- Chcesz trochę? - spytał, przeżuwając żylasty kawałek.
Potrząsnęłam tylko przecząco głową. Ba, nie można tego nazwać potrząśnięciem. Leniwie poruszyłam łbem w prawo i w lewo, bowiem głęboko zatopiłam się w moich niekoniecznie właściwych myślach.
A mianowicie, cały czas łaziła mi po głowie chwila pod zboczem. Nie dość, że zostałam upokorzona do granic, na koniec występu dostałam rumieńców. Lepiej swojej roli nie mogłam odegrać. Wyglądało to zapewne jak jedne z miłosnych scen w tych wszystkich romatycznych historiach, ale taka była prawda.
Lecz najbardziej zabolał jego dziki śmiech.
Jeszcze raz rzuciłam na Nirrith'a badawcze spojrzenie.
W co on gra?
Odrzuciłam od siebie te wszystkie, zapewnie, bezsensowne myśli przewróciłam się na plecy.
- Ach, te idealnie wyszlifowane skały, cudny beżowy kolor i doskonałe zagłębienia ... Czyż to sklepienie nie jest piękne? - powiedziałam ni z tego, ni z owego, całkiem nieświadomie, przechylając lekko głowę i przekręcając łapy w bok.
- Emm... co? - basior śmiesznie podniósł brew, przerywając mocowanie się z jelenim ścięgnem.
- Nic, nic, nie przeszkadzaj sobie... - rzekłam tym samym tonem, który można by przypisać istocie nie do końca zdrowej na umyśle.
- Jak sobie życzysz. - rzekł i nagle bez ostrzeżenia rzucił mi ostatni kawałek mięsa. Ledwo skoczyłam na równe łapy i pochwyciłam posiłek w zęby.
- Kto je ostatki, ten jest piękny i gładki... - powiedziałam pod nosem i połknęłam małą resztkę jelenia.
- Otóż to. - kiwnął głową basior. Założył łapy za szyję i oparł się o ścianę.
- Nie wiem jak ty, ale się już położę. - ziewnęłam płytko, przyciągnęłam do siebie kocyk z posłania i ułożyłam się pod ścianą, naprzeciwko ogniska. -Dobranoc.
Zasnęłam. A potem tylko poczułam jak coś miękkiego i miłego kładzie się całkiem blisko mnie i otula ciepłem.
A potem znów wbiłam spojrzenie w tlące się ognisko. Na zewnątrz panowała cisza. W pełni lata, jak zwykle o wieczonej porze świerszcze urządzały swój koncert.
Znowu popatrzyłam na wilka, który beztrosko pochłaniał wonne mięsko. Coś mnie bez przerwy męczyło.
Zauważył mój wzrok na sobie.
- Chcesz trochę? - spytał, przeżuwając żylasty kawałek.
Potrząsnęłam tylko przecząco głową. Ba, nie można tego nazwać potrząśnięciem. Leniwie poruszyłam łbem w prawo i w lewo, bowiem głęboko zatopiłam się w moich niekoniecznie właściwych myślach.
A mianowicie, cały czas łaziła mi po głowie chwila pod zboczem. Nie dość, że zostałam upokorzona do granic, na koniec występu dostałam rumieńców. Lepiej swojej roli nie mogłam odegrać. Wyglądało to zapewne jak jedne z miłosnych scen w tych wszystkich romatycznych historiach, ale taka była prawda.
Lecz najbardziej zabolał jego dziki śmiech.
Jeszcze raz rzuciłam na Nirrith'a badawcze spojrzenie.
W co on gra?
Odrzuciłam od siebie te wszystkie, zapewnie, bezsensowne myśli przewróciłam się na plecy.
- Ach, te idealnie wyszlifowane skały, cudny beżowy kolor i doskonałe zagłębienia ... Czyż to sklepienie nie jest piękne? - powiedziałam ni z tego, ni z owego, całkiem nieświadomie, przechylając lekko głowę i przekręcając łapy w bok.
- Emm... co? - basior śmiesznie podniósł brew, przerywając mocowanie się z jelenim ścięgnem.
- Nic, nic, nie przeszkadzaj sobie... - rzekłam tym samym tonem, który można by przypisać istocie nie do końca zdrowej na umyśle.
- Jak sobie życzysz. - rzekł i nagle bez ostrzeżenia rzucił mi ostatni kawałek mięsa. Ledwo skoczyłam na równe łapy i pochwyciłam posiłek w zęby.
- Kto je ostatki, ten jest piękny i gładki... - powiedziałam pod nosem i połknęłam małą resztkę jelenia.
- Otóż to. - kiwnął głową basior. Założył łapy za szyję i oparł się o ścianę.
- Nie wiem jak ty, ale się już położę. - ziewnęłam płytko, przyciągnęłam do siebie kocyk z posłania i ułożyłam się pod ścianą, naprzeciwko ogniska. -Dobranoc.
Zasnęłam. A potem tylko poczułam jak coś miękkiego i miłego kładzie się całkiem blisko mnie i otula ciepłem.
<Nirrith?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz