Wzruszyłem ramionami.
-Ok.
Szalony dziwak. No dobrze,niech będzie. Przeżyje może.
-Gejzery są chyba poza granicami tego klanu....i klify.
-Super idziemy.
Zaprowadziłem go do potencjalnych miejsc ich występowania. Byłem ciekaw,ale też byłem trochę... nie wiem jak to nazwać.Podszedłem do klifu. Czy mam wystarczająco Mocy by to zrobić?Oby.
-Wiesz co? Nie będę próbował się zabić ale...
Zachwiałem się specjalnie tracąc równowagę i zacząłem spadać. Byłem blisko tafli wody gdy użyłem mocy by stworzyć ogniste skrzydła. Woda mogła by je ugasić gdybym dotkną jej pełnym skrzydłem,a jeśli końcówką nic im by się nie stało. Wyrównałem lot wzbijając się wyżej aż nad klif. W końcu zniszczyłem je pochłaniając własną Moc. Spadłem prosto przed Discord'em. Uśmiechnąłem się kpiąco.
<Discord>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz