Spojrzałem na waderę swoimi złotymi oczyma, myliła się że mnie obudziła ponieważ ja już dawno nie spałem. Mimo tego wstałem i zacząłem iść w jej kierunku, wadera zaczęła się cofać. Kiedy została oparta do ściany zbliżyłem się do niej na tyle, że nasze pyski były od siebie zaledwie kilka centymetrów od siebie. Słyszałem także niespokojne bicie jej serca. Wyglądała na lekko przerażoną, uniosłem brew powstrzymując śmiech.
-Bu - powiedziałem po czym odsunąłem się - Nie, nie obudziłaś mnie, właściwie to nie potrafiłem jakoś zasnąć...
Odwróciłem się tyłem do wadery i wyszedłem z jaskini, spojrzałem na księżyc i usiadłem na wielkim kamieniu po czym zawyłem. Po chwili usłyszałem drugi głos, odwróciłem delikatnie łeb dalej wyjąc i zauważyłem wyjącą Sakurę. Jakoś...zrobiło mi się tak miło, gdy przestałem wyć, Sakura cała zarumieniona po chwili również przestała.
-Bardzo Cię lubię..wiesz? - powiedziałem patrząc się w jej oczy
-Co?
Uśmiechnąłem się i zeskoczyłem z kamienia.
-Idziesz się przejść? Przy okazji pokażę ci tereny
Wadera kiwnęła łbem i ruszyła za mną, zwolniłem trochę żeby nadążyła za mną i po kolei opowiadałem jej o tych terenach, co się tam wydarzyło i o całej historii tego Klanu. Nie sądziłem że lekcje dziadka David`a mi się przydadzą...
(Sakura?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz