wtorek, 29 lipca 2014

od Sheeny cd Alkiva

Alkivo… Wilk, nie powiem, ciekawy. Na początku, w pełni go w tym rozumiałam, był straszliwie nieufny i oschły, a po tym jak dołączyłam do jego klanu, zrobił się z niego milczek. Szczerze wolałabym, by mi dogryzał niż siedział przez większość czasu, jaki spędziliśmy w milczeniu. To była dość niezręczna cisza.
_ _ _
Obydwoje upadliśmy na sam dół doliny i muszę przyznać, że wylądowałam w dość krępującej pozycji, bo leżałam na nim. Udałam jednak obojętność i po chwili patrzenia sobie w oczy, wstałam i odwróciłam się do niego tyłem. Powstrzymywałam myśli, że Alkivo za chwile może wybuchnąć śmiechem. Tak, to by było całkiem normalne, nieprawdaż?
Jednak nic takie się nie stało. Nie zaśmiał się. Nie odezwał. Po prostu milczał. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jego niezadowoloną minę. Coś jakby „Męczę się z nią, a ona nadal nic”. Przewróciłam oczami i westchnęłam.
- Więc co robimy teraz, Alkivo? – Zapytałam się udając obojętność, choć nie do końca wyszło mi to w 100%. Usłyszałam cichy chichot, a po chwili spiorunowałam basiora wzrokiem. – Tak, tak. Możesz się śmiać. To moja wina, że nie zachowałam równowagi, cieszysz się?
- W tej sytuacji? Nie bardzo. Jakoś nie mam ochoty na kłótnie z nowym członkiem mojego stada. – Musiałam wtedy zrobić dziwną miną, bo twarz Alkivo przybrała specyficzną pozę? Tak, to musiało wyglądać naprawdę dobrze.
- Taaa… Tak myślę.. – Zamilkłam na moment i podeszłam do strumyka. Przejrzałam się w nim. Moja grzywka cała oklapła, więc sprawnie ją poprawiłam. – Może w końcu zaczęlibyśmy normalnie rozmawiać?
-Tak, zgadzam się. To dobre wyjście. – Samiec odpowiedział zaskakująco szybko, bez zbędnego przeciągania. Uwielbiam wilki z tym podejściem. Nie trzeba się z nimi męczyć i całkiem dobrze prowadzi się z nimi dyskusję.
- Hm… I tak już jestem mokra, więc… nic mi nie zaszkodzi. – Wzięłam głęboki wdech, po czym wypuściłam powietrze i weszłam do lodowatej wody. W pierwszej chwili zadrżałam pod wpływem zimna, lecz później zaczęłam się przyzwyczajać i było mi już całkiem ciepło. Zmieniło się to po tym, jak zanurzyłam też ciało. Alkivo przyglądał mi się z dosyć dziwnym wzrokiem. Był zaskoczony, że choć przed chwilą chowaliśmy się przed deszczem, to teraz skaczę w wodzie. Postanowiłam mu zafundować drobny prysznic, nie żeby był brudny.(x.D) W tym momencie cieszyłam się, że potrafię podnosić wodę dzięki mojej mocy. Chlusnęłam zimną cieczą w samca, a ten spojrzał na mnie z grymasem. Wytrzepał sobie z pyska lodowatą wodę, po czym skoczył w moją stronę i zanurzył mnie całą. Po chwili wyszłam z wody cała się trzęsąc.
- Za…Zabiję C-Cię… -Powiedziałam wytrzepując z siebie wodę.
-Tak się kończy zadzieranie z Samcem Alfa.. – Zastanowił się jak to zabrzmiało. I roześmiał się, poczyniłam to samo. – Całkiem dobrze, że była ta burza.
- To prawda. Jeśli jej by nie było to prawdopodobnie milczelibyśmy w dalszym ciągu. –Spojrzałam na niego z uśmiechem. – Mówiłeś, że pomożesz mi szukać jaskini..
- Mówiłem. –Odwzajemnił uśmiech wychodząc z wody.
- Więc.. Czy to nadal aktualne?
- Nadal.
-Będziesz odpowiadał to jednym słowem, które zresztą ja mówię pierwsza? – Spojrzałam na niego z grymasem na twarzy.
- Będę. – Znów się roześmiał. – Spokojnie, jestem bardziej kreatywny. Stać mnie na więcej.
- Właśnie na to liczyłam. – Podeszłam do niego. – No to co? Idziemy? – Zrobiłam kółko wokół niego, nie spuszczając z Alkiva wzroku, a na koniec szturchnęłam go moim ogonem.
< Alkivo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz