poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Ayumi teraz już od Emily 8)

Przeraźliwy huk słyszałam w uszach już od dawna - nie żebym się chwaliła ale mam niesamowice czuły jak na wilka słuch. Zaczajona i na pozór cicha - cała ja, a mimo to powiedziałam dawnym alfą o tych odgłosach. Zbagalitezowały to. Uznały, że nie ma się czym przejmować. Posłuchałam się ich i zapomniałam o sprawie. Niby alf należy się słuchać i choć wcześniej miałam silnie niezależną naturę ( taka jest ona do dzisiaj ) po raz pierwszy postanowiłam odpuścić i posłuchać się ich zdobywając zaufanie i być może czerpiąc z tego w przyszłości korzyści. Myliłam się. Widzicie, że Ayumi te ż się myli. W końcu jestem i byłam tylko zwykłym wilkiem i mam prawo do pomyłek. Mam prawo ale nie obowiązek - dąże więc do tego aby się pozbyć nawet tych najdrobniejszych pomyłek ale one i tak się mi przydarzają. Tak bywa. Do rzeczy : przez kilka kolejnych dni nic się nie działo tak więc ja coraz bardziej ufne stworzenie uwierzyłam już bezgranicznie alfą i starałam się zapomnieć o tej sprawie. Umysł jednak jak się później okazało na szczęście o niej nie chciał zapomnieć. Przez całe noce dręczył mnie myślami o ucieczce. Czy jednak potrafiłabym nawet gdybym wpełni była świadoma niebezpieczeństwa opuścić to miejsce? Nie wiem. Wydaje mi się, że nie ponieważ to miejce było dla mnie jak rodzina której nigdy nie miałam, jak ktoś wyjątkowy kogo nie da się opuścić od tak sobie. Nie poradziłabym sobie bez tego miejsca. Nie ważne jak bardzo wielka stałaby się tragedia - nigdy stąd bym nie odeszła. Nigdy przenigdy ponieważ dom jest jeden i trzeba o niego walczyć z całych sił. Walczyć i bronić do ostatniej kropli krwi wylanej na ziemię. Walczyć i broni nie tylko dla siebie ale i całych pokoleń wilków które mogły by się tu wychować , uchodząc im za przykład wierności, szlachetności i oddania watasze. Tak trzeba robić choćby nie wiem co się stało. Choćby nas zdziesiątkowali !
......................................................................................................................................................................

Stanęłam nad przejściem pomiędzy lasem, a terenem zamieszkanym przez wilki. A wtedy to się zaczeło i spadło jak grom z jasnego nieba nie dając przygotować się żadnej istocie żyjącej na tych ziemiach. Nie mieliśmy szans. Zamknęłam oczy i je przetarłam mimo, że nic nie słyszałam. To pewnie przez to, że poziom ultradźwięków przekroczył moje możliwości. Pobiegłam szybko do dużej grupy wilków i starałam się ich zmotywować i zatamować krwawienie z uszu i innych okolic. Mimo mojej pomocy i pomocy innych wilków nie wszystkim udało się przeżyć i większość z nas umarła. A ja nadal pod pozorem wymuszonej obojętności tam tkwiłam i robiłam co mogłam. Hałas nie dochodził potem jeszcze przez tydzień po czym nastąpiła nowa fala. Ścisnęłam w ręku talizman i modliłam się do bogów i bogiń prosząc o wybawienie. Modliłam się dość długo i żałowałam, że czasu tego nie poświęciłam na pomoc wilkom - one bardziej potrzebowały tego niż ja. Kiedy jednak pobiegłam nadal im pomagać nastąpiła pewna zmiana - wilki dziwnie się na mnie patrzyły i pytały między sobą kim jestem. Odpowiedziałam im na to dość nieprzjemnie i sarkastycznie, że jestem wilkiem. Jednak nadal coś tu nie grało - byłam przecież dość znanym wilkiem w klanie Everything. Pobiegłam do jeziora i nie uwierzyłam własnym oczom - moje futro trochę wypłowiało, oczy zrobiły się czerwone, włosy trochę wydłużyły się. Wyglądałam jak inny wilk. A na dodatek dostałam białę skrzydła wychodzące od strony uszu. Kim ja jestem ? - zapytałam się siebie samej i pomknęłam ku zboczom. Wyszło na to, że nawet kiedy starasz się o innych życie inni nie wiedzą nawet kim ty jesteś. Byłam dla nich nikim. Uciekłam na jakiś czas choć wcześniej obiecałam się tego nie robić.

.................................................................................................................................................................

Mroźne powietrze i biel dookoła. Czy to zima ? Rzeczywiście tak. Przesiedziałam z dala od wilczej społeczności dwa miesiące. Nie wiem czy dobrze to na mnie wpłynęło ale w końcu postanowiłam wrócić jako nowa osoba. I tak wszyscy uznali, że Ayumi poległa. Tak więc niech teraz zwą mnie Emily i niech będę dla nich obca. Tak będzie może nawet lepiej - moze poznają mnie z tej lepszej strony którą niewątpliwie posiadam. Zima to nawet dobra pora mojego powrotu - uwielbiam tą porę roku. Tak więc wszędzie wokoło trwała cisza i melancholijna atmosfera. Postawiłam swoje łapy na lodzie i nie spotykając żadnego wilka pomknęłam naprzód. Wkraczając na tereny klanu Everything wykrzyknęłam :
- Wróciłam ! Tak właśnie - wróciłam !
I pomknęłam do jaskiń wilków. Z dala nadal widziałąm swoją jaskinię z podpisem Ayumi. Strząsnam tą tabliczkę tak, że upadła i z drugiej jej strony napisałam imię Emily. Inne wilki pytały się co robię i dlaczego niszczę dawną pamiątkę po Ayumi na co ja odparłam :
- Teraz i zawsze byłą to moja jaskinia, a to co stało się z Ayumi i jaki związek to ma ze mną to moja mała słodka tajemnica,
I odwróciłam się, lekko machnęłam ogonem i na znak tryjumfu uśmiechnęłam się do nich szeroko.

( Ktoś ??? Ktokolwiek ? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz