- Och, Livrey - usłyszałam głos Terry - Co, głodna jesteś? - odwróciłam się w jej stronę, a ta spojrzała na mnie pogodnie
- Tak - przytaknęłam łebkiem cicho mówiąc i również się do niej uśmiechnęłam - Ale chyba wpatrując się w pustkę, nie najem się zbytnio - dodałam, na co wadera się zaśmiała
Chwilę z nią pogadałam, powiedziała, że niedawno przy granicy widziała pasące się stadko karibu. Przez tą rozmowę jeszcze bardziej zgłodniałam, więc szybko się z nią pożegnałam i jak najszybciej skierowałam się ku granicy. Biegłam prosto przed siebie między drzewami, gdy tuż przede mnie coś spadło na trawę. W ostatniej chwili zatrzymałam się, aby tego czegoś nie zgnieść.
- Wiewiórka? - zdziwiłam się - Powinnaś jeszcze spać - szturchnęłam leżące zwierzątko z zamkniętymi oczami, a to jak z procy wystrzeliwszy śmignęło z powrotem na drzewo - Zawał - warknęłam po czym wolniejszym krokiem ruszyłam na przód, by znów nic mi drogi nie zastawiło
Wreszcie las się kończył, a tereny bardziej skaliste. Byłam blisko terenów klanu ognia ... czuć było ciepło. Zjechałam z wzgórza w dół w dolinę. Pustka, jedynie co pozostało po karibu to ich odciski i odchody. Chyba musiały być tu przez większy czas, miały dostęp do wody i świeżej młodej trawki. Ruszyłam za ich tropem przez dolinę, nawet nie zauważyłam a od dawna byłam na terenie klanu ognia, no ale byłam przecież czymś zajęta. Przystanęłam słysząc czyjeś kroki, po chwili zeskoczywszy ze skały obok mnie pojawił się wilk. Schylił się tak, że prawie brzuchem dotykał ziemi i zaczął krążyć wokół mnie przyglądając się badawczo. Od wilka od razu czułam ciepło, na 100% to był jeden wilk z tego klanu, po jego zachowaniu wiedziałam, że nie jest zbyt przyjaźnie do mnie nastawiony i na pewno chce abym opuściła te tereny. Sama miałam zamiar stąd iść, ale czułam, że tu gdzieś blisko muszą być karibu.
- Ja tu przelotnie - powiedziałam niepewnie, nie miałam zamiaru go w jakiś sposób zdenerwować
Wilk jakby nie słysząc tego co powiedziałam, nadal nie przestawał krążyć tym razem zaczął powarkiwać. Wreszcie jednak przystanął wpatrując się we mnie czerwonymi oczyma. Muszę przyznać, że te czerwone oczy idealnie pasowały do czarnego futra wilka i do tego, że miał żywioł ognia.
- A dokładnie po co tu przyszłyście? - wreszcie się odezwał, jednak w głosie była nieufność
Chwila ...jakie przyszłyście? Byłam tu sama, nikt za mną nie szedł. Nagle poczułam dotyk na swoim ogonie, obróciłam się by sprawdzić co po mnie łazi. W tej samej chwili z ogona zeskoczyła wiewiórka, ta sama, która spadła z drzewa tuż przede mną, zanim tu przyszłam. Gdy wylądowała na ziemi wbiła we mnie swoje czarne oczka. Dziwne, że się mnie nie bała. Po chwili przypomniało mi się o co mnie wilk zapytał.
- To się coś spóźniłaś, a teraz lepiej stąd iść. Nie lubię nieproszonych gości ... - powiedział oschle, a ja spojrzałam na wiewiórkę
- Mówiłem coś już - prychnął, widać, że najchętniej chciałby sobie już stąd pójść
Nagle rozległy się spadanie kamieni, a po chwili oboje spojrzeliśmy w tym samym kierunku. Znów ta wiewiórka ... chwila co ona robi? Zaczęła gryźć swój ogon, a po chwili zaczęła się obracać. Gdy wreszcie przestała wariować wbiła nas swoje oczka i wydała swój wiewiórczy odgłos. Zaśmiałam się. Może jednak powinnam stąd iść? Podeszłam do zwierzaczka nie zwracają uwagi na wilka, miałam właśnie sobie iść, gdy ten znów zadał mi pytanie.
- Z jakiego klanu jesteś? - głos wilka brzmiał teraz normalnie, jednak wzrok nadal był nieufny
- Klanu Ziemi - powiedziałam szybko - Wiem, że oba klany nie mają sojuszu, ale naprawdę. Ja już sobie stąd idę - powiedziałam wpatrując się wilka i zaczęła cofać się do tyłu
(Darkness?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz