Wszyscy byli bardzo głodni i wręcz było widać slinę wyciekającą nam z
pysków. Upiekliśmy jelenia na ognisku, oczywiście trochę najpierw go
przyprawiliśmy. W końcu mogliśmy zacząć jeść.
-Na nareszcie!-jęknęła zadowolona Izaline. Inne wilki (w tym ja)
zachichotały i wzięły się do jedzenia. Byliśmy tak głodni, że przez
kilka minut nie było słychać nic innego prócz mlaskania i ciamkania. Po
skończonym posiłku, połorzyłem sie na ziemi. Miałem pełny brzuch,
stumiłem beknięcie. Co jak co, ale jestem dobrze wychowany. Nagle
Izaline, która leżała na grzbiecie, powiedziała.
-Potrzcie tamta chmura wygląda jak królik!-wskazała ją łapą. Również położyłem się w tej pozycji.
-A ta jak ty!-i wskazałem chmurę którą trochę zdeformowałem tak że wyglądała jak Izaline. Uru prychnęła.
-Nie mam zamiaru oglądać chmurek! Idę polatać!-powiedziała i
wystartowała w powietrze, Kiyoteru za nią. My jeszcze trochę leżeliśmy, w
końcy Izaline nie wytrzymała.
-Weźmy gdzieś polećmy!-powiedziała, energicznie podniosła się na łapy i stanęła nademną.
-Polecimy na łąkę pedzie fajnie!-zapewniała. Właściwie czemu nie? Tutaj i tak nie ma za bardzo nic do roboty.
-Dobra.-odpowiedziałem i razem polecieliśmy na łąkę.
-Kto ostatni na łące ten całuje wiewiórkę!-krzyknęła i przyśpieszyła, ja również niedługo dogoniłem ją, ale i tak była pierwsza.
-Całujesz wiewiórkę!-wesoło wołała.
-Wcale nie.-odpowiedziałem.
-Tak, tak, tak, OCTAVIO BĘDZIE CAŁOWAŁ WIEWIÓRKĘ!-krzyknęła na całe gardło, na szczeście nikogo nie było na łące.
-Oj, weź już się zamknij!-powiedziałem ze śmiechem.
<Izaline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz