Naprawdę korciło mnie, żeby
otworzyć drzwi ale kiedy wadera zemdlała, przeraziłem się. Już nieważne z tymi
drzwiami, mają na sobie magiczną osłonę więc nikt nieproszony nie wejdzie do
jaskini. Poza tym, chyba tam nikogo nie było, no niby był głos ale żadnej
obecności nie wyczułem. To wszystko mnie już dezorientowało, ten śmiech był tak
wciągający, że przez chwilę nawet zapomniałem o Kilan. Kiedy w końcu się
ocknąłem uklęknąłem obok niej, wpatrując się w nią z ogromnym przejęciem.
Wyglądała tak jakby spała, tyle że strasznie ciężko oddychała. Po chwili wadera
otworzyła oczy, ale miały one jakby taką dziwną barwę. Były całe biało, chociaż
nie. Po prostu tęczówka była tak jasna, że prawie jej nie było widać, tak samo
jak źrenicy. Kilan nie patrzyła się na mnie, trudno powiedzieć, żeby patrzyła
się na cokolwiek. Po prostu jej wzrok był utkwiony w ścianie, tak jakby umarła.
Przerażony tą myślą, lekko ją szturchnąłem a ta wygięła swój grzbiet w łuk,
biorąc głęboki wdech. Jej wzrok nawet nie drgnął, nadal gapiła się w ścianę,
tak jakby tam coś było ciekawego. To wszystko trwało może z kilka minut, kiedy
ustał ten śmiech, Kilan także się ocknęła. Kilka razy zamrugała sennie oczyma,
po czym złapała się za łeb. Dostała kolejnej wizji? Kiedy już miałem o coś
zapytać, ona uciszyła mnie wzrokiem. Wyglądała teraz o wiele poważniej, niż
zwykle. Wstała po czym jak gdyby nigdy nic, wyminęła mnie i wyszła z mojej
jaskini idąc najpewniej do siebie. Kiedy wybiegłem za nią na zewnątrz,
zobaczyłem tylko jej ogon który zniknął we wnętrzu jej jaskini. Czy to co
dowiedziała się w swoim śnie, było tak przerażające, że chciała pobyć w
samotności? Naprawdę podejrzane. Nie będę się mieszał w jej sprawy, i tak jej
już za bardzo się naprzykrzam. Niechętnie wróciłem do swojej
jaskini, całą noc nie zmrużyłem oka, tylko nasłuchiwałem czy wadera nigdzie nie
wychodzi w nocy, lub czy ktoś się nie kręci. Ostatnimi czasy byłem chodzącym
kłębkiem nerwów, nie byłem już dawnym Roninem, cały czas się bałem. Tak się
bałem, że miałem ochotę skoczyć z jakiegoś urwiska, te wszystkie głosy
przeszywające mój łeb… nie do wytrzymania. Krążyłem teraz po jaskini, czekając
na to aż wzejdzie słońce, wtedy się zrobi bezpieczniej. Tylko na to czekam, tak
bardzo proszę. Czemu te godziny mi się tak dłużyły, czemu akurat teraz? Czemu
kiedy spędzam czas z Kilan tak się nie dzieje? Tylko teraz… Dotykając czołem chłodną ścianę jaskini, powoli zsunąłem się na ziemię, z szeroko otwartymi oczyma wpatrzony w ziemię. Czułem czyjąś obecność, tylko szkoda, że się bałem. Wolałem nie upewniać się w swoich przekonaniach, że ktoś za mną stoi. Zresztą o czym ja myślę, muszę być silny, nikt za mną nie stoi. Odwróciłem łeb i z lekkim przerażeniem spojrzałem na pustą jaskinię. Przełknąłem ślinę po czym delikatnie stawiając kroki, wyszedłem na zewnątrz. Od razu mnóstwo śniegu przysłoniło mi widok, zasłoniłem częściowo oczy łapą kierując się lunatycznym krokiem, w stronę jaskini Kilan. Zobaczyłem śpiącą waderę, tym razem wyraz jej pyszczka był spokojny. Usiadłem obok niej, wpatrując się w wejście do jaskini, na wszelki wypadek. Będę przy niej czuwał...
-Ronin? - Kilan trąciła moje ramię
Zamrugałem kilka razy zaspanymi oczkami zanim do mnie wszystko dotarło. Cholera jasna, miałem nie zasypiać.
-Co? Och... sorka Kilan, już sobie idę...
-Czemu? - wadera przekręciła łebek - nic się przecież nie stało...
No w tym momencie to ja już nic nie rozumiem. Jak to się nic nie stało, przecież sama wczoraj wyszła najwyraźniej chcąc pobyć w samotności. Spojrzałem na nią pytającym, wręcz zagubionym wzrokiem. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, kiedy postanowiłem zapytać o coś, co dręczyło mnie już od wczoraj.
-Kilan co Ci się przyśniło?
(Kilan? Sorka, że krótkie brak weny ;/ )
-Ronin? - Kilan trąciła moje ramię
Zamrugałem kilka razy zaspanymi oczkami zanim do mnie wszystko dotarło. Cholera jasna, miałem nie zasypiać.
-Co? Och... sorka Kilan, już sobie idę...
-Czemu? - wadera przekręciła łebek - nic się przecież nie stało...
No w tym momencie to ja już nic nie rozumiem. Jak to się nic nie stało, przecież sama wczoraj wyszła najwyraźniej chcąc pobyć w samotności. Spojrzałem na nią pytającym, wręcz zagubionym wzrokiem. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, kiedy postanowiłem zapytać o coś, co dręczyło mnie już od wczoraj.
-Kilan co Ci się przyśniło?
(Kilan? Sorka, że krótkie brak weny ;/ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz