Chciałem ją ochrzanić, jednak zamiast mojego pięknego głosu, wydobył się ze mnie dziwny bełkot. Kurde, za dużo śniegu mam w gębie. W końcu udało mi się ją z siebie zepchnąć, ciężko oddychając.
-Zabić mnie chciałaś?
-Tak - zaśmiała się
Przewróciłem oczyma i już miałem do niej podejść, kiedy pod łapami moimi i Terry pojawił się czarny krąg. Cholera, 3 lata spokoju i znowu to wraca!? Zanim kazałem waderze uciekać, oboje spadaliśmy już w nicość. Widziałem, że Terra krzyczy ale w tej próżni nie dało się jej usłyszeć. Po chwili oboje walnęliśmy o czarną posadzkę. Było na niej pełno złotego brokatu.
-Dhiren gdzie my...
-Wytłumaczę Ci to najszybciej jak potrafię - powiedziałem szybko - To, że urodziłem się w Klanie Ognia wiesz. Mam teraz 5 lat, ale to nie jest prawda. Tak naprawdę mam o 8 więcej ale się odmłodziłem... kiedy byłem jeszcze w Klanie Ognia często wpadałem do czasoprzestrzeni, sam nie wiem czemu i zabijałem jakieś tam sobie potworki. Ostatnio przytrafiło mi się to 3 lata temu, trochę wyszedłem z wprawy... ale proszę Cię, żebyś się odsunęła, Nie wiem co zaraz wyskoczy.
-Że co!? Nie rozumiem!
-Może to nawet... lepiej?
W tym momencie sala się zatrzęsła a ja upadłem na podłogę, Terra krzyknęła cicho, ale za nim zdążyła do mnie podbiec, wielki czarny kształt spadł z sufitu lądując między mną a waderą. Po chwili to coś się wyprostowało, było ogromne. Przypominało konia, tylko że jego tyłu był jakby... nietoperza? Miał te takie dziwny łapki oraz skrzydła. W sumie to lepiej to określić nietoperzem, z łbem konia. Taaa zacznę robić księgę i nazywać wszystkie te popaprańce, jestem w tym niesamowity...
(Terra? Brakeł weny)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz