czwartek, 15 stycznia 2015

Od Kanbana CD Shindy

Coś mam takie dziwne przeczucie, że chodzi tutaj o tego turyste z Azji Akume. Znowu mu się zachciewa znęcać nad tym biednym szczeniakiem? Tym razem jeszcze jak była sama, ten to ma tupet. Spojrzałem na Shinde która chowała się między moimi łapami, z lekkim współczuciem.
-Gdybym mógł, nie zadawałbym się z nim. Jestem na niego skazany - westchnąłem
Ten demon żył we mnie od chwili mojego poczęcia, niemożliwym jest pozbycie się go. A przynajmniej, tak mi się wydaje. Jednak nie zamierzam kombinować, okazuje się, że nie umiem posługiwać się swoimi mocami. Gdybym umiał lub miałbym nad tym kontrole, uratowałbym Juliette. Na samo wspomnienie o tej istotnej dla mnie waderze, chciało mi się płakać. Shinda widząc moją zbolałą minę, wygramoliła się i stanęła przede mną.
-Akuma jest kimś ważnym? - zamrugała oczkami
-Można powiedzieć, że to moja rodzina… - przyznałem
Szczeniak lekko się wzdrygnął, nie dziwię jej się. Ta myśl jest obrzydliwa, muszę to przyznać. Zaniepokojony dotknąłem jej szyji od której biło dziwną mocą. Kiedy dotknąłem łapą jej pulsującej skóry, syknęła z bólu. Zacisnąłem lekko szczęki, znakiem odganiając od niej ból oraz dałem jeszcze jeden znak - ochronę. Codziennie będę ją obdarowywał tym znakiem, żeby ten baran jej nie krzywdził.
-Teraz lepiej?

(Shinda?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz