piątek, 16 stycznia 2015

Od Octavia C.D. Izaline

Puściłem ją, a ona odskoczyła jakby obawiając się, że jednak się rozmyślę.
-Głupol-powiedziała na mnie wadera i pokazała mi jezyk. Usmiechnąłem się tylko, a Izaline sypnęła we mnie śniegiem. Zdążyłem jednak zamknąć oczy. Otrzepałem się z białego puchu. Wadera najwyraźniej uznając że dostałem już swoją "karę" podeszła do mnie.
-To co bedziemy teraz robić?-zapytała się. No właśnie co...nie miałem pomysłu, co było dziwne. Zazwyczaj jakiś miałem. Nagle usłyszeliśmy grzmot. Zaraz CO?! Grzmot w zimie?! Ale jak??? Spojrzałem zdziwiony w niebo i zobaczyłem pośród chmur ciemną sylwetkę...smok! Jedno z najbardziej niebezpiecznych i inteligentnych zwierząt.
-Musimy uciekać!-krzyknęła mi do ucha Izaline i pociągnąła za sobą. Szybko puściliśmy się biegiem w przeciwnym kierunku. Nie mogliśmy się wznieść w powietrze, bo wiatr wiał nam w pyski, a w powietrzu zepchnął by nas w kierunku potwora. Rozpaczliwie rozglądałem się za jakąś kryjówką, w końcu taką dostrzegłem. Wskoczyłem do jaskini, a właściwie był to dół po korzeniach drzewa, które przewróciło się na bok. Jego kożenie porośnięte różną roślinnością twożyły nad naszymi głowami dach. Razem z Izaline poszliśmy na sam koniec. Usłyszeliśmy głuche ŁUP kiedy smak wylądował i zaczął węszyć. Na szczęście minął naszą kryjówkę i poszedł dalej, przynajmniej miałem taką nadzieję. W końcu może czaić się jak kot na dwie myszki, czekając aż te wyjżą na zewnątrz. Izaline dygotała ze strachu. Podeszłem do niej by ją pocieszyć.
-Wszystko będzie dobrze, on zaraz sobie pójdzie.-powiedziałem i usiadłm obok niej.

<Izaline?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz