niedziela, 18 stycznia 2015

Od Ronina CD Kilan

Spojrzałem z ciepłym uśmiechem na Kilan, musiało to wyglądać uroczo skoro oboje mieliśmy bardo podobne do siebie wisiorki. Przytuliłem waderę w formie podzięki, po czym ruszyłem dalej. Od już tak dawna chciałem waderze pokazać ten prawdziwy świat, a nie ten fałszywym na którym mieszka każdy wilk, nawet ludzie. Kilan co chwilę pytała, dokąd ją zabieram jednak ja zbywałem jej pytania tajemniczym uśmiechem. Kiedy wreszcie dotarliśmy do dosyć głębokiej dziury, spojrzałem na dół, było tam teraz tak dziwnie ciemno. Ale nie ma się co przejmować, to już nie pierwszy raz, na dole i tak jest przepięknie. Spojrzałem na Kilan z szerokim uśmiechem, a ona jakby się w tym momencie trochę zawahała.
-Ronin… ta dziura nie ma końca – zająknęła się – Spójrz tam, nie mam złego wzroku… a nic nie widzę.
Podszedłem do niej i jeszcze raz spojrzałem w dół, spoglądnąłem w jej lekko przerażone oczy i przytaknąłem z powagą. Jednak po chwili zaśmiałem się głośno i zepchnąłem waderę na dół, po czym sam skoczyłem za nią. Do moich uszu natychmiast dobiegł przeraźliwy krzyk Kilan. Wraz z przebyciem bariery, wszystko stało się jasne. Wylądowałem miękko na ziemi, natomiast wadera była podtrzymywana przez wielki, fioletowy liść. Zszokowana zsunęła się z niego, rozglądając się w około. Z każdej sekundy zdumienie na jej pyszczku wzrastało.
-Gdzie my jesteśmy? – spojrzała na mnie
-Na właściwym poziome świata. Tutaj znajduje się Świątynia w naszym Klanie, oraz niezłomnie od wielu tysiącleci, mieszkają tutaj przeróżne stworzenia. Ten kryształek który masz na swojej szyi, to pióro ptaka – uśmiechnąłem się a Kilan dotknęła łapą ametystu
Jak na zawołanie, metrowy smoczek podszedł do niej. Była to odmiana spotykana tylko tutaj, dorosłe osobniki były takiego małego wzrostu. Jednak to nie znaczyło, że są słabe. Są przeraźliwie zwinne, szybkie i cwane. Lubią błyskotki i często kradną, jednak nie interesowały je przedmioty z ‘’tego’’ świata. Wolały kolekcjonować przedmioty z góry, a że nie mogły opuszczać tego miejsca, cierpiały z tego powodu. Biały niczym śnieg smok podszedł do Kilan, zwinnie przemykając się pomiędzy jej łapami, po chwili oplótł swój ogon wokół jej szyi, wpatrując się swoimi fioletowymi oczkami w jej. Wydał z siebie dziwny odgłosik, przekrzywiając przy tym główkę. Po chwili odsunął się i czmychnął w stronę krzaków. Wadera po chwili otrząsnęła się z szoku i zaniosła się cichutkim śmiechem. Na ten widok zrobiło mi się jakoś tak ciepło na sercu, uśmiechnąłem się po czym wesołym krokiem ruszyłem przed siebie. Tereny tutaj były ogromne, dużo większe niż całego Klanu Ziemi i na pewno były bardziej niesamowite. Do Klanu Ziemi mógł wejść każdy, nawet obcy, jednak tutaj przyjść mogli tylko należący do Klanu. I to było w tym niesamowite… Podbiegłem do stosu kamieni i gdy tylko dotknąłem jednego z nich łapą, pojawiły się na nim niebieskie, neonowe wzorki. Po chwili kamienie zaczęły się delikatnie unosić, tworząc schodki do położonej na porośniętej, wielkiej skale jaskini. Pokazałem Kilan skinięciem łba, żeby ruszyła za mną. Skacząc z kamienia na kamień, po chwili byliśmy już na górze. W rogu dosyć małej jaskini, była wąska szczelina, jednak ani ja ani Kilan nie byliśmy szerocy, więc udało nam się przez nią przecisnąć. Byliśmy teraz również w jaskini, tylko że ta była o wiele większa. Ponad połowę miejsca zajmowało błękitne jeziorko, na którego dnie było mnóstwo kamieni szlachetnych. Na drugim końcu jaskini, była ogromna dziura, prowadząca do miejsca, gdzie większość stworzeń stąd, mieszka.
-Kilan pamiętaj o jednym – powiedziałem zanim wyszliśmy na zewnątrz –pod żadnym pozorem, nie wolno Ci krzyknąć na jakieś stworzenie, nie ważne czy to ze złości, czy ze strachu. Jak kol wiek by ono wyglądało, nic Ci nie zrobią.. nie przy mnie…
-Nie martw się, nie krzyknę – uśmiechnęła się
Po tym zapewnieniu, zrobiło mi się jakoś lżej

(Kilan?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz