Spojrzałem na stojącego przede mną wilka, kolejny zagubiony szczeniak? Mam już dosyć bycia niańką, chociaż chwilę. Rysy pyszczka to ona miała raczej dorosłe, poza tym emanowała od niej moc wody. Przekrzywiłem łeb, żeby lepiej spojrzeć w jej niebieskie oczka. Czyżby była z Klanu Wody? No to nie mam za co na nią krzyczeć, mamy sojusz więc może sobie tutaj siedzieć ile jej się żywnie podoba. W przeciwieństwie do większości wilków, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Wyglądała jak zwykły, niemagiczny wilk. Brązowe futro i niebieskie oczy, jednak to sprawiało, że na swój sposób była wyjątkowa.
-Ymm... gdzie ja jestem? - rozejrzała się trochę jakby rozkojarzona - i kim ty jesteś?
-Kanban - lekko się skłoniłem - i jesteś na terenach Klanu Everything, jesteś z Klanu Wody?
-Tak - przytaknęła dosyć niepewnie
-To dobrze - uśmiechnąłem się - Gdybyś była z innego, mogłoby się to skończyć troszkę nieciekawie.
Chwilę jakby się zastanowiła, jednak ostatecznie zrozumiała i przytaknęła.
-Jest już dosyć ciemno.. czemu zapuściłaś się tak daleko o tej godzinie?
Wadera wzruszyła ramionami, chyba nie była za bardzo rozmowna. Albo po prostu nie miała ochotę teraz nawiązywać z kim kontaktu, a szczególnie z takim podejrzanym wilkiem jak ja.
(Yooka?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz