piątek, 2 stycznia 2015

Od Livrey CD Hitachiego

Spojrzał na mnie zdenerwowany, a ja opuściłam uszy. Nie potrzebuje mojej udawanej troski? Jak już to prawdziwej. Zabolało mnie to bardzo, ale przecież jedynego wilka, z którym najwięcej w tym klanie zamieniłam słowa był Hitachi. Otrzepałam się ze śniegu i odchodząc kilka kroków do tyłu klapnęłam na ziemi. Zaczęłam machać swoją żółtą kitą po ziemi odgarniając nadmiar śniegu wokół mnie, w tym samym czasie przyglądając otrzepującemu się wilkowi.
- Mówiłem ci coś - prychnął - Nie jestem twoją niańką
- Nie jesteś! Jesteś moim przyjacielem! - zerwałam się z miejsca i wyminęłam go zastawiając mu drogę
- Głupia ... naprawdę nie mam czasu, aby się z tobą użerać ... - przesunął mnie łapą i po chwili cała leżałam ze śniegu 
Hitachi zaczął iść przed siebie już wcale nie zwracając na mnie uwagi. Wstałam ze śniegu i odwróciłam się. Spojrzałam w stronę, w tą skąd przed chwilą tu za nim przybiegłam.
- Uważasz mnie za głupiego szczeniaka - opuściłam głowę, a z oczu zaczęły spływać łzy - Tak jak każdy. Dziękuje za lekcję - dodałam i zaczęłam wracać do klanu
- Livrey? - spytał, jednak ruszył w swoją stronę
Nie liczyłam na to, że do mnie podbiegnie i przeprosi. Takie rzeczy to tylko w bajkach, a to rzeczywistość. Wróciłam do swojej jaskini, zwinąwszy się w kłębek zasnęłam.

- Kilka tygodni później -

HOT DOROSŁOŚĆ
Leżałam oparta bokiem o ścianę, która dziwnym sposobem wydawała się być ciepło. Nie interesowało mnie czemu tak jest, wystarczyło mi to, że w nocy jest ciepło. Dmuchnęłam w grzywkę, która zasłaniała mi widok. Nałożyłam łapę na łapę
- Straciłam przyjaciela ... straciłam wilka, którego uważałam za przyjaciela. Jaka ja byłam głupia - oparłam głowę o łapy, a raczej uderzyłam nią

Hitachi? Hmm polecam Trudne Sprawy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz