sobota, 17 stycznia 2015

Od Kilan cd historii Ronin'a

Kiedy zobaczyłam Ronina w mojej jaskini trochę mi ulżyło. Bałam się, że nie chce już ze mną rozmawiać i ma mnie dosyć. Bardzo mi na nim zależało i nie wiem czy długo bym wytrzymała, gdybym go straciła. Przyglądałam się kamieniowi z zachwytem obracając go w łapie. Był przepiękny. Ciepło uśmiechnęłam się do basiora i wsunęłam wisiorek na szyję. Kryształ pięknie połyskiwał w promieniach słońca.
- Nawet sobie nie żartuj. Jest idealny - odpowiedziałam z uśmiechem i.. delikatnie ucałowałam basiora w policzek
A co tam. Taki przyjacielski gest w podzięce. Wilk spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem, a ja tylko radośnie się uśmiechnęłam. No dobra. Może lekko się zarumieniłam, ale leciutko.
- Gdy Cię nie było postanowiłam trochę pokombinować z tymi moimi niby mocami i chciałam Ci coś pokazać - stwierdziłam i wyciągałam go z jaskini w kierunku polany
Nie spieszyło nam się jakoś specjalnie, więc mieliśmy czas na trochę walk śnieżnych i innych zajęć. Cieszyłam się, że teraz było jakoś tak lepiej. Już nie byłam tą zagubioną waderą, która wie tylko jak się nazywa. Gdy zbliżaliśmy się już do polany zamyśliłam się na chwilę.
- Ronin?
- O co chodzi? - odparł z zaciekawieniem na mnie spoglądając
- Jestem tu już trochę czasu, a nawet nie poznałam jeszcze alfy tego klanu, no i tak jakby tu nie należę.. - stwierdziłam i z trochę zmartwioną miną spojrzałam w jego stronę
- Em.. Nie przejmuj się tym. Ja to załatwię i jestem pewien, że Cię przyjmie - odpowiedział z lekkim zakłopotaniem, ale potem się uśmiechnął
Wreszcie byliśmy na samym środku polany. Znalazłam miejsce gdzie śnieg był w miarę równy i twardy. No i… zaczęło się moje czarowanie. Z ziemi najpierw wyłonił się metalowy drut, a potem zaczął się rozrastać. Po chwili przed nami stanęło wielkie, złotawo-srebrne drzewo. Na jego konarach wisiały kryształowe liście w najróżniejszych kolorach. Odbijające się w nich światło tworzyło piękny pejzaż na śniegu.
- Co ty na to? - zapytałam zbliżając się do wilkach
On nic nie odpowiedział tylko przyglądał się roślinie.
- Ziemia do Ronina - zaśmiałam się i rzuciłam go śnieżką prosto w pysk
- Żyje, żyje - odpowiedział strzepując śnieg, po czym dopowiedział śmiejąc się - Ale ty zaraz nie będziesz
Nabrał w łapę dużo śniegu i spróbowałam mnie złapać. Na szczęście kiepsko mu to szło i on częściej obrywał śniegiem. Biegaliśmy wokoło drzewa, gdy nagle straciłam wilka z oczu. Zaczęłam go wołać, gdy nagle coś na mnie skoczyło i wysmarowało śniegiem. Kiedy już widziałam co się dzieje dojrzałam basiora turlającego się ze śmiechu kilka metrów dalej. Bez zastanowienia zakradłam się do niego i skoczyłam na niego.
- Przecież ty cały czas tam stałaś.. - powiedział zdezorientowany, a ja się zaśmiałam i dyskretnie chwytając w łapę śniegu wysmarowałam go..
<dwa tygodnie później>
Od dłuższego czasu nie miałam już wizji, a kontakty między mną, a Roninem jeszcze bardziej się polepszyły. Spędzaliśmy mnóstwo czasu ze sobą cały czas się śmiejąc i rozmawiając. Teraz nie był już tylko dobrym znajomym, był najlepszym przyjacielem, a przynajmniej ja tak uważałam. Kilka dni temu zniknęły także wszystkie dziwne zjawiska, zjawy i inne rzeczy. Wszystko wróciło do normy.. a przynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy to wszystko zniknęło z naszego życia zaczęły dręczyć mnie straszne koszmary. Coś jakby wizje, ale we śnie. Poznawałam swoje dalsze przygody, które opisywał mi jakiś wilk-zjawa. Nikt mnie nie krzywdził po prostu widziałam swoją historie. Dowiedziałam się, że cała moja rodzina, włącznie z macochą i braćmi, umarła na skutek wojny, głodu i epidemii, a tron pozostał bez następcy. Mam teraz szansę tam wrócić, ale nie zależy mi na tym. Zależy mi na Roninie i naszej przyjaźni. Wilk ze snu także mi zdradził, że od kiedy nie mam już wizji przejęłam panowanie nad ogromną ilością zjaw i duchów. Moje moce są teraz znacznie silniejsze i potrafię także uzdrawiać wilki. Dużo się zmieniło przez te kilka tygodni. Na szczęście teraz nie groziły nam te okropne stwory.. no może prawie. Nie panuję jeszcze nad moimi mocami w 100% i kiedy mam koszmary we śnie zjawy mogą swobodnie przemieszczać się po całych Wilczych Klanach. Niby nic, a jednak. Zauważyłam też, że gdy przyśnie mi się w towarzystwie innego wilka nie mam żadnych złych snów, a zjawy nie pojawiają się. Było tak, gdy np. zasnęłam obok Ronina podczas robienia małego biwaku w lesie.
~
Obudziłam się dosyć późno, a raczej ktoś mnie obudził. Zasłoniłam się tylko futrem i poszłam spać dalej. Wilk nie ustępował, aż w końcu zabrał mi przykrycie i wyciągnął mnie z ciepłego legowiska.
- Ronin ja chcę spać.. - powiedziałam ziewając i przecierając oczy
- Nie marudź tylko chodź - zaśmiał się i wyszedł na zewnątrz
Niechętnie podążyłam za nim nadal mrużąc oczy. Gdy nagle zobaczyłam coś niesamowitego. Wiosna. Śnieg zaczął topnieć, zwierzęta ożywać, a rośliny przebijać się przez warstwę śniegu. Wszystko wyglądało tak pięknie. Nie mogłam się doczekać aż wreszcie nadejdzie prawdziwa wiosna. Przeskoczyliśmy mały strumyk skakając po krach i kamieniach, gdy nagle dostrzegłam coś świecącego się w wodzie. Mimo iż była lodowata sięgnęłam po to. Wyjęłam delikatnie oblodzony, piękny, biały i okrągły kryształ, który był pokryty drobinkami złota i małymi kryształami, które mieniły się we wszystkich kolorach. Doskoczyłam do basiora i zacisnęłam kamień w łapie, żeby go trochę ogrzać. Szybko dorobiłam złoty łańcuszek, a pozłacanym drutem owinęłam kryształ, aby się solidnie trzymał. Wilk tego nie zauważył i ruszył przed siebie. Po chwili dogoniłam go i dyskretnie włożyłam mu na szyję podarek, a on ze zdziwieniem na niego spojrzał.
- Podoba się, czy mam iść szukać innego? - przekrzywiłam głowę i ciepło się uśmiechnęłam.
(Ronin? Wiem, że krótkie :c )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz