Nie mogłam uwierzyć, że coś tak pięknego mogłoby znajdować się tak blisko nas. Bardzo się cieszyłam, że basior mnie tu zaprowadził. Cały czas rozglądałam się z uśmiechem na pyszczku. Kiedy zapewniłam wilka, że nie będę krzyczeć na widok stworzeń wyglądał tak jakby trochę mu ulżyło. Ciepło się uśmiechnęłam do niego i razem weszliśmy do groty. Były tam istoty najróżniejszej maści. Mistyczne ptaki, ogromne ważki i słonie mniejsze od nas. Większość z nich była przepiękna, ale w cieniu drzew chowały się jakiś inne twory. Z początku nie wychodziły, ale gdy byliśmy tam już dłuższy czas zaczęły powoli podchodzić. Nie wyglądały tak jak inne. Miały zniekształcone ciała, wielkie zęby i kolorowe oczy z białymi źrenicami. Z początku nie przerażały mnie zbytnio, ale kiedy zbliżały się do nas moje serce zaczęło walić jak młot. Z każdym krokiem były coraz straszniejsze. Nagle jeden z nich podszedł bardzo blisko mnie i stanął naprzeciwko spoglądając mi w oczy. Niby nie było w tym nic złego, ale bałam się. Po chwili zaczęło podchodzić coraz bliżej. Już miałam krzyknąć ze strachu, ale powstrzymałam się i spojrzałam na basiora ze strachem. Ronin szybko podbiegł do mnie i odgonił te stwory. Odetchnęłam z ulgą i podziękowałam mu. Spacerowaliśmy tak jeszcze chwilę, gdy nagle zaburczało nam w brzuchach.
- Jesteś głodna? Jest tutaj dosyć dużo dobrych owoców. Może Ci zasmakują - powiedział i zaprowadził mnie na małą łąkę pełną kwiatów
Ugnietliśmy trawę tak żeby było nam wygodnie i położyliśmy się na niej. Po chwili basior poszedł nazbierać jedzenia, a ja ułożyłam się wygodnie i oglądałam przelatujące nade mną kryształowe motyle. Jeden z nich mnie chyba nawet polubił. Siedział na moich łapach i przelatywał z jednej na drugą. Kiedy basior wrócił podniosłam się i uśmiechnęłam. Położył na ziemi paręnaście dorodnych owoców i usiadł naprzeciwko mnie. Przyglądałam się posiłkowi, a gdy zauważyłam, że basior spogląda na mnie podniosłam głowę. Ronin z lekkim śmiechem na mnie patrzył, a ja nie wiedząc o co chodzi delikatnie przekrzywiłam głowę. W tym momencie zrozumiałam o co chodzi. Na mojej głowie siedział motyl i robił za ozdobę do włosów. Po chwili przeleciał na mój nos, a potem na nos wilka. Cicho się zaśmiałam i zaczęłam jeść, a kiedy udało mu się odgonić kryształowego motyla przyłączył się do posiłku. W pewnym momencie poczułam jakby ktoś nas obserwował. Nerwowo podniosłam głowę i zaczęłam się rozglądać. Ronin od razu to zauważył i spojrzał na mnie.
- Kilan o co.. - szybko go uciszyłam i lekko wychyliłam się zza wysokiej trawy
Tak jak myślałam ktoś, a raczej coś nas obserwowało. To był ten sam wilk-zjawa, który opisywał mi moje przeżycia w snach. Gdy zauważył, że mu się przyglądam wstał i zaczął zmierzać ku nam. Szybko schowałam się i zbliżyłam do Ronina. Nie wiedziałam co z tego wyniknie. Kiedy był już bardzo blisko nas basior wyszczerzył kły, ale zagrodziłam mu drogę, żeby nie atakował zjawy. Wilk jak gdyby nigdy nic podszedł do nas i wziął jeden z owoców.
- O co chodzi? - zapytał spoglądając na nas
- Skąd tu się wziąłeś? - wydusiłam i zbliżyłam się do niego
- A gdzie miałbym teraz być? Jestem widmem przyjaciela twojej matki i jestem tutaj, żeby uświadamiać Ci kim tak naprawdę jesteś - odpowiedział kosztując pożywienia
Szczerze mówiąc trochę się zdziwiłam. Tylko po to nękał mnie w snach, a teraz również na jawie? Tylko? Nie rozumiałam tego. Czy naprawdę byłam aż tak ważną postacią? Czy muszę wracać do przeszłości? Nie wiedziałam już co za sobą zrobić, a zjawa nawet nie przejmowała się naszym towarzystwem.
- Chciałbym, żebyś udała się do naszej krainy - dodał spoglądając na mnie kątem oka
Ale jak to? Ja? Czemu akurat mnie dostał się taki „zaszczyt” bycia alfą lodowej krainy..
- Teraz panuje tam straszna wojna. Sąsiednia wataha wilków ognia zaatakowała nas. Wszyscy są osłabieni z powodu straty alf. Myślą, że nie żyjesz i nie chcą walczyć - opowiedział i spojrzał mi w oczy z nadzieją, po czym dodał - Musisz tam wrócić i się im pokazać. Tylko w ten sposób pokażesz im, że jeszcze mają o co walczyć.
Cofnęłam się kilka kroków do tyłu. Ale.. ale.. jak to? Czemu nic wcześniej mi o tym nie powiedział? I czemu musiał to zrobić akurat teraz jak spędzałam czas z Roninem? Nie chciałam go na nic narażać, ale bałam się także sama tam iść. Zjawę widziałam tylko ja i bliskie mi wilki, więc byłabym kompletnie osamotniona. Strach mnie sparaliżował. Wbiłam wzrok w ziemię i wzięłam głęboki oddech. Czułam się tak jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Teraz nie miałam już wyboru i musiałam udać się do tamtej krainy. Tylko.. Co ze mną i Roninem? Bałam się, że jeżeli odejdę bez niego mogę już nie wrócić lub on mnie znienawidzi, a jeżeli pójdę z nim oboje możemy nie wrócić. Podniosłam powoli głowę, po czym z nadzieją i strachem w oczach podeszłam do basiora. Nie chciałam od niego odchodzić. Był mi zbyt bliski i ważny. W duchu miałam też małą nadzieję, że ja dla niego także coś znaczę. Usiadłam obok i podniosłam głowę. Czemu to przepiękne miejsce przyniosło tyle złych wspomnień i przeżyć? Czemu moja przeszłość musi wiecznie być przy mnie? Czy naprawdę jestem taka ważna? Nie mogąc poradzić sobie z tym wszystkim oparłam głowę o wilka i spróbowałam się uspokoić. Tego wszystkiego było za dużo.. Za szybko wszystko się zmieniało.. Potrzebowałam chwili spokoju i odpoczynku. Na szczęście miałam Ronina. Kiedy był blisko mnie wiedziałam, że nie muszę się bać. Czułam się przy nim dobrze i cieszyłam się, że jest moim bliskim przyjacielem. Nie poradziłabym sobie bez niego. Z mojego oka popłynęła pojedyncza łza, która symbolizowała szczęście z bliskości basiora i smutku z przeszłości. Nie miałam pojęcia co teraz zrobić ani jak to zrobić, ale wiedziałam, że muszę się udać do watahy. Wytarłam łzę i trochę niepewnym głosem odezwałam się.
- Ronin? Czy pójdziesz tam ze mną? - zapytałam szepcząc mu na ucho łamiącym się głosem, a z moich oczu popłynęły kolejne łzy
Nie chciałam wracać tam, gdzie zniszczono mi całe życie…
(Ronin dokończysz? Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz