poniedziałek, 19 stycznia 2015

Od Kilan CD Ronin'a

Nie mogłam uwierzyć, że coś tak pięknego mogłoby znajdować się tak blisko nas. Bardzo się cieszyłam, że basior mnie tu zaprowadził. Cały czas rozglądałam się z uśmiechem na pyszczku. Kiedy zapewniłam wilka, że nie będę krzyczeć na widok stworzeń wyglądał tak jakby trochę mu ulżyło. Ciepło się uśmiechnęłam do niego i razem weszliśmy do groty. Były tam istoty najróżniejszej maści. Mistyczne ptaki, ogromne ważki i słonie mniejsze od nas. Większość z nich była przepiękna, ale w cieniu drzew chowały się jakiś inne twory. Z początku nie wychodziły, ale gdy byliśmy tam już dłuższy czas zaczęły powoli podchodzić. Nie wyglądały tak jak inne. Miały zniekształcone ciała, wielkie zęby i kolorowe oczy z białymi źrenicami. Z początku nie przerażały mnie zbytnio, ale kiedy zbliżały się do nas moje serce zaczęło walić jak młot. Z każdym krokiem były coraz straszniejsze. Nagle jeden z nich podszedł bardzo blisko mnie i stanął naprzeciwko spoglądając mi w oczy. Niby nie było w tym nic złego, ale bałam się. Po chwili zaczęło podchodzić coraz bliżej. Już miałam krzyknąć ze strachu, ale powstrzymałam się i spojrzałam na basiora ze strachem. Ronin szybko podbiegł do mnie i odgonił te stwory. Odetchnęłam z ulgą i podziękowałam mu. Spacerowaliśmy tak jeszcze chwilę, gdy nagle zaburczało nam w brzuchach.
- Jesteś głodna? Jest tutaj dosyć dużo dobrych owoców. Może Ci zasmakują - powiedział i zaprowadził mnie na małą łąkę pełną kwiatów
Ugnietliśmy trawę tak żeby było nam wygodnie i położyliśmy się na niej. Po chwili basior poszedł nazbierać jedzenia, a ja ułożyłam się wygodnie i oglądałam przelatujące nade mną kryształowe motyle. Jeden z nich mnie chyba nawet polubił. Siedział na moich łapach i przelatywał z jednej na drugą. Kiedy basior wrócił podniosłam się i uśmiechnęłam. Położył na ziemi paręnaście dorodnych owoców i usiadł naprzeciwko mnie. Przyglądałam się posiłkowi, a gdy zauważyłam, że basior spogląda na mnie podniosłam głowę. Ronin z lekkim śmiechem na mnie patrzył, a ja nie wiedząc o co chodzi delikatnie przekrzywiłam głowę. W tym momencie zrozumiałam o co chodzi. Na mojej głowie siedział motyl i robił za ozdobę do włosów. Po chwili przeleciał na mój nos, a potem na nos wilka. Cicho się zaśmiałam i zaczęłam jeść, a kiedy udało mu się odgonić kryształowego motyla przyłączył się do posiłku. W pewnym momencie poczułam jakby ktoś nas obserwował. Nerwowo podniosłam głowę i zaczęłam się rozglądać. Ronin od razu to zauważył i spojrzał na mnie.
- Kilan o co.. - szybko go uciszyłam i lekko wychyliłam się zza wysokiej trawy
Tak jak myślałam ktoś, a raczej coś nas obserwowało. To był ten sam wilk-zjawa, który opisywał mi moje przeżycia w snach. Gdy zauważył, że mu się przyglądam wstał i zaczął zmierzać ku nam. Szybko schowałam się i zbliżyłam do Ronina. Nie wiedziałam co z tego wyniknie. Kiedy był już bardzo blisko nas basior wyszczerzył kły, ale zagrodziłam mu drogę, żeby nie atakował zjawy. Wilk jak gdyby nigdy nic podszedł do nas i wziął jeden z owoców.
- O co chodzi? - zapytał spoglądając na nas
- Skąd tu się wziąłeś? - wydusiłam i zbliżyłam się do niego
- A gdzie miałbym teraz być? Jestem widmem przyjaciela twojej matki i jestem tutaj, żeby uświadamiać Ci kim tak naprawdę jesteś - odpowiedział kosztując pożywienia
Szczerze mówiąc trochę się zdziwiłam. Tylko po to nękał mnie w snach, a teraz również na jawie? Tylko? Nie rozumiałam tego. Czy naprawdę byłam aż tak ważną postacią? Czy muszę wracać do przeszłości? Nie wiedziałam już co za sobą zrobić, a zjawa nawet nie przejmowała się naszym towarzystwem.
- Chciałbym, żebyś udała się do naszej krainy - dodał spoglądając na mnie kątem oka
Ale jak to? Ja? Czemu akurat mnie dostał się taki „zaszczyt” bycia alfą lodowej krainy..
- Teraz panuje tam straszna wojna. Sąsiednia wataha wilków ognia zaatakowała nas. Wszyscy są osłabieni z powodu straty alf. Myślą, że nie żyjesz i nie chcą walczyć - opowiedział i spojrzał mi w oczy z nadzieją, po czym dodał - Musisz tam wrócić i się im pokazać. Tylko w ten sposób pokażesz im, że jeszcze mają o co walczyć.
Cofnęłam się kilka kroków do tyłu. Ale.. ale.. jak to? Czemu nic wcześniej mi o tym nie powiedział? I czemu musiał to zrobić akurat teraz jak spędzałam czas z Roninem? Nie chciałam go na nic narażać, ale bałam się także sama tam iść. Zjawę widziałam tylko ja i bliskie mi wilki, więc byłabym kompletnie osamotniona. Strach mnie sparaliżował. Wbiłam wzrok w ziemię i wzięłam głęboki oddech. Czułam się tak jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Teraz nie miałam już wyboru i musiałam udać się do tamtej krainy. Tylko.. Co ze mną i Roninem? Bałam się, że jeżeli odejdę bez niego mogę już nie wrócić lub on mnie znienawidzi, a jeżeli pójdę z nim oboje możemy nie wrócić. Podniosłam powoli głowę, po czym z nadzieją i strachem w oczach podeszłam do basiora. Nie chciałam od niego odchodzić. Był mi zbyt bliski i ważny. W duchu miałam też małą nadzieję, że ja dla niego także coś znaczę. Usiadłam obok i podniosłam głowę. Czemu to przepiękne miejsce przyniosło tyle złych wspomnień i przeżyć? Czemu moja przeszłość musi wiecznie być przy mnie? Czy naprawdę jestem taka ważna? Nie mogąc poradzić sobie z tym wszystkim oparłam głowę o wilka i spróbowałam się uspokoić. Tego wszystkiego było za dużo.. Za szybko wszystko się zmieniało.. Potrzebowałam chwili spokoju i odpoczynku. Na szczęście miałam Ronina. Kiedy był blisko mnie wiedziałam, że nie muszę się bać. Czułam się przy nim dobrze i cieszyłam się, że jest moim bliskim przyjacielem. Nie poradziłabym sobie bez niego. Z mojego oka popłynęła pojedyncza łza, która symbolizowała szczęście z bliskości basiora i smutku z przeszłości. Nie miałam pojęcia co teraz zrobić ani jak to zrobić, ale wiedziałam, że muszę się udać do watahy. Wytarłam łzę i trochę niepewnym głosem odezwałam się.
- Ronin? Czy pójdziesz tam ze mną? - zapytałam szepcząc mu na ucho łamiącym się głosem, a z moich oczu popłynęły kolejne łzy
Nie chciałam wracać tam, gdzie zniszczono mi całe życie…
(Ronin dokończysz? Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz