sobota, 24 stycznia 2015

Od Kanbana CD Shindy

Czy gdyby wiedziała o mnie wszystko, nadal cieszyłaby się z tego, że się nią zajmuję? Naprawdę mam jej ochotę o wszystkim powiedzieć, jednak nie chcę. Tak w sumie, to chyba mi na niej zależy. Aż to do mnie nie podobne, ale tak jakbym czuł od niej silną i dziwną więź. Tak jakbym ją kiedyś już spotkał. Ale wszyscy dobrze wiemy, że jest to niemożliwe. Nie odpowiedziałem szczeniakowi, w sumie to sam nie wiem czy miałem coś odpowiedzieć. Po prostu zamknąłem oczy i położyłem łeb na ziemi. Sen przyszedł po chwili, spokojny i głęboki. Kiedy rano się obudziłem... Shindy oczywiście już nie było w jaskini. Gadaj do niej, że nie może bez Ciebie wychodzić i tak sobie pójdzie. Wyszedłem przed jaskinię i zacząłem węszyć, mając nadzieję, że uda mi się ją wytropić. Jednak mój wspaniały znak, musiał także zamaskować jej zapach, ponieważ nic a nic nie byłem w stanie wyczuć. Czyli muszę jeszcze poeksperymentować z tą ochroną...
-Shinda! - krzyknąłem nadal stojąc w wejściu - Świetnie... zgodziłeś się na niańkę.. to teraz masz!
Wbiegłem do lasu w którym było całkiem sporo mgły, jak ona mogła tak w ogóle wleźć sama. Wydawała mi się bardziej spokojna i grzeczna, a tym czasem to jakiś istny diabełek! W pewnym momencie przystanąłem, rozglądając się z powoli rosnącym niepokojem. Już miałem znowu ruszyć, kiedy to coś zeskoczyło na mój kark. Krzyknąłem przerażony, rzucając się do tyłu na drzewo. Walnąłem o nie bokiem, jednak nie udało mi się strącić intruza. Stanąłem na tylnich łapach po czym skoczyłem na przednie, tak że jakaś kulka spadła na trawę. Jak się okazało była to Shinda, spojrzałem na nią morderczym wzrokiem natomiast ona zaczęła się śmiać.
-Zwariowałaś!? - krzyknąłem na szczeniaka rozmasowując bolący bok
-Nie, po prostu mi się nudziło. A kiedy Cię usłyszałam, postanowiłam, że cię przestraszę - śmiała się dalej
-Wracamy do jaskini - burknąłem podnosząc ją z trawy za skórę na karku

(Shinda?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz