Waderka trochę przesadziła z tym obrażaniem Akumy, ponieważ teraz siłowałem się z nim na znaki. Na całe szczęście ona tego nie widziała, ale cały czas odpychałem znakiem tarczy, chęć zgniecenia Shindy na krwistą papkę. Demon telepatycznie zaczął przekazywać mi wyzwiska dotyczące na zmianę mnie i tego szczeniaka. Starałem się ukryć to, że jestem teoretycznie w stanie walki i zająć się tym, żeby odpowiedzieć jej na pytanie.
-Ja taki jestem zawsze, nie przejmuj się tym. Mną się nie wolno przejmować, zapamiętaj - powiedziałem śmiertelnie poważnie
-Czemu? - przekrzywiła łebek
-Bo jestem mało istotny. Chodź do Alfy, musi wiedzieć, że tutaj siedzisz i znaleźć Ci opiekuna.
-Jak to opiekuna? Nie zajmiesz się mną? - zrobiła udawaną, smutną minę
Pokręciłem łbem po czym odrzuciłem lekko Akume do tyłu, kończąc pojedynek myśli. Waderka zaczęła się z niego naśmiewać, że jest łamagą, uśmiechnąłem się pod nosem. Dojście do jaskini Valerii nie zajęło nam długo, już po pięciu minutach byliśmy na miejscu. Alfa zdziwiła się widokiem młodej, nic dziwnego. Jak dostała się na wyspy sama w tym wieku? Też mnie to dziwi. Jednak wadera chętnie przyjęła szczeniaka do Klanu, pozostawała jedynie kwestia kto się nia zajmie.
(Shinda?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz