Od rana byłem na nogach, a może raczej na skrzydłach? Latałem nad
górskim lasem, próbując stwierdzić czy potrafiłbym wyprzedzić
Kiyoteru. Mimo dużej ilości ćwiczeń i codziennych treningów chyba
jednak nie. Znudziło mi się jednak samotne podróżowanie więc zacząłem
okrążać teren w poszukiwaniu przyjaciół. Zaraz ich z resztą zobaczyłem,
cała trójka rozmawiała. Podleciałem bliżej i dojrzałem że Izaline
wzruszyła ramionami. Wylądowałem niedaleko i podszedłem te kilka kroków.
-Cześć Oktavio!-powiedzieli jednocześnie na mój widok.
-Witajcie!-odpowiedziałem.-Coś się stało?-spytałem gdy zobaczyłem że coś
jest nie tak, nie wiem co ale coś ich chyba zaniepokoiło.
-Chyba nic. Ja i Uru ścigaliśmy się i odlecieliśmy trochę dalej.
Usłyszeliśmy jakiś krzyk i przylecieliśmy jak najszybciej ale
zobaczyliśmy tylko Izaline.-odpowiedział Kiyoteru i wzruszył ramionami.
Obie wilczyce pokiwały na zgodę głowami. Cóż chyba niczego więcej się
nie dowiem więc nie brnąłem dalej.
-Może urządzimy bitwę na śnieżki?-zapytałem się. I popatrzyłem po wilkach które przytaknęły z ochotą.
-A więc kryć się!-zawołałem. Zdanie to znaczyło że zaczynamy i to
natychmiast! Więc jak ktoś zostanie na widoku to dostanie śnieżką. Od
razu skoczyłem za wielką zaspę a nad głową przeleciały mi aż dwie
śnieżki. Szybko skleiłem kulkę w łapach i wyrzuciłem. Trafiłem w prawe
ucho Uru która nie zdążyła do końca skryć głowy za zwaloną kłodą drzewa,
które pokrył śnieg. Zaraz od razu padłem na śnieg ale i tak za wolno. W
mój kark trafiła czyjaś śnieżka, nie widziałem dokładnie czyja.
Bawiliśmy się tak dobrą godzinę, aż za naszymi "schronami" zabrakło
śniegu, którym wszyscy byliśmy pokryci w mniejszym lub większym stanie.
Na znak "pokoju" wyszliśmy zza "murów obronnych" głośno śmiejąc się i
wygłupiając.
-Ej patrzcie! Robię aniołka!-powiedziałem, po czym przewróciłem się na
śnieg machając skrzydłami i odbijając swoją sylwetkę. Inni zaczęli się
ze mnie śmiać. Ktoś powiedział komentarz:
-Nasz aniołek!-oczywiście śmiałem się razem z nimi.
<Ktoś z was?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz