niedziela, 11 stycznia 2015

Od Kanbana CD Wenus

Tak się złożyło, że postanowiłem się dzisiaj przejść. Całymi dniami gniłem w jaskini jako ''opiekunka'' Shindy i miałem już tego powoli dosyć. Teraz nareszcie napawając się ciszą, z leciutkim uśmiechem na pysku kroczyłem lasem. Drzewa były tutaj bardzo blisko siebie, co sprawiało, że wiele stworzeń się tutaj nie zapuszczało. Napawałem się tak ciszą i samotnością, kiedy ktoś krzyknął i zza krzaka wyleciała na mnie wadera, przygniatając mnie. Po chwili spojrzała na mnie przerażona, nadal siedząc na mnie.
-Kim jesteś? - zapytała a jej głos się zatrząsł
Przyjrzałem się, halo, była w tym samym Klanie co ja.
-Kanban - powiedziałem dosyć cicho, ponieważ powoli brakowało mi powietrza
Wadera chyba to zauważyła, ponieważ wstała ze mnie lekko zakłopotana. Wyprostowałem się wpatrując się w jej niebieskie oczy.
-Wiesz o tym, że jesteśmy w tym samym Klanie?
-Naprawdę? - uśmiechnęła się lekko - Jakoś Cię nie skojarzyłam.
Nic dziwnego, nikt mnie tam nie lubi. Nie powiedziałem tego jednak, ponieważ mogłoby to zabrzmieć dziwnie i to nawet bardzo. Zamiast tego rozejrzałem się szybko w około i z powrotem spojrzałem na waderę.
-Zgubiłaś się w tym lesie?

(Wenus?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz