poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Emily do Nity

                    Maj szybko minął, a za progiem ukazało się lato. Jedne wilki  stąd odchodziły, a inne przychodziły- już tego nie liczyłam. Znowu zamknęłam się w swoim nowym domu i czytałam księgi. Nikt do mnie nie przychodził, ani o mnie nie pamiętał, ale już mnie to nie interesowało. W moim życiu ostatnio przewinęło się parę wilków, ale jak wszyscy szybko zniknęli i już nigdy się nie pojawili. Pewnego dnia mojego przebywania ze sobą ktoś zapukał.
-Puk, puk...Emily? Jesteś tam? Żyjesz jeszcze?
- Nie, umarłam- odpowiedziałam sarkastycznie i sytuację takie jak ta już się nie powtarzały.
 Jednak pewnego dnia, ni stąd, ni zowąd coś się zmieniło. Na swoim oknie zobaczyłam orła. Zapukał parę razy w szybę.
-Witaj stary towarzyszu polowań! Tęsknisz za mną?- orzeł pokiwał głową i chociaż nie umiał mówić widziałam, że chce abym ,,powróciła do życia".
-Ugh, nie teraz.- odparłam znowu się wywiązując.
Jednak nie mogło to trwać w nieskończoność i parę dni później wyszłam z mojej tajemniczej nory. Byłam głodna i to w głównej mierze sprowokowało mnie do wyjścia. Nie będę w swoim dzienniku opisywać całej ceremonii polowania bo to obrzydziło by wielu z was, a mało osób lubi czytać o fruwających wnętrznościach. Kiedy się najadłam postanowiłam popatrzeć na wschód słońca. Tu kraina była radosna i szczęśliwa, wilki żyły tu bez żadnych trosk. ,,Im to dobrze"- pomyślałam i powlokłam się dalej.

...................................................................................................................................................................

          W około rozpościerała się łąka i panował nie zakłócony wilczym wrzaskiem spokój. Wilki tutaj nie lubiły wstawać tak wcześnie. Nagle pod nogami zobaczyłam wiadomość ,,Idź za strzałkami i nie zawracaj".
,,Dziwne"- pomyślałam. ,,Pewnie jakieś hasające i śmiejące się wilcze dzieci wiosny bawią się i czekają, aż jakiś naiwniak pójdzie za tym co narysowały"- westchnęłam głośno i wbrew sobie jak ten rzekomy naiwniak poszłam za strzałkami. Ktoś kto je narysował musiał być podróżnikiem i niestrudzonym wędrowcem tak jak ja, bo strzałki wlokły się po terenach różnych klanów i pokonały kilkadziesiąt kilometrów. W pewnym momencie strzałki rozwidlały się na dwie strony. Spojrzałam w górę- na drzewie widniał napis ,,Jeśli tutaj dotarłeś to wybierz drogę". Szczerze to było mi obojętnie, którą drogę wybrać. Powiodłam się tą dalszą. Droga ta prowadziła przez liczne rozwidlenia i stepy, aż wreszcie ujrzałam piękną, rozpościerającą się dookoła plażę.
...................................................................................................................................................................
                         Tu strzałki zatarły się i pozostałam w martwym punkcie. Wschód słońca już dawno minął i byłam zła na siebie, że podążyłam tymi strzałkami.
-Przynajmniej pójdę popatrzeć na morze i odprężę się tutaj- powiedziałam do siebie i zobaczyłam swój cel- wielkie, stare drzewo. Podeszłam pod nie, kiedy usłyszałam ciche chrapanie. ,,To jakiś wilk"- pomyślałam i podeszłam bliżej do (jak się potem okazało) wadery. Przyglądałam się jej przez chwilę, aż ta obróciłą się na drugi bok i powiedziała:
-Witaj, pochodzę z Klanu Powietrza, a na imię mi Nita. A Ciebie, jak zwą?
- Um...Ja jestem Emily i jestem alfą Klanu Everything. Mogłabyś mi powiedzieć gdzie ja jestem, co ty tu robisz i opowiedzieć o tym miejscu?- zapytałam trochę zagubiona. Nigdy tu wcześniej nie byłam i nie przypuszczałam, że gdzieś na świecie może być tak pięknie.
(Nita? Wybacz, że tak długo mnie nie było.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz