- Aha - odparłam
Szczerze? Całe moje wyobrażenie o wyglądzie Hitachiego legło w gruzach. W zasadzie dziwiło mnie też to, że na wieść o mojej ślepocie zareagował tak jakoś spokojnie. Ale to w zasadzie dobrze się składa. Klan Ziemi. Powinno do mnie pasować… Usiadłam, zastanawiając się, o czym mogłabym z nim porozmawiać… Ptaszki uroczo ćwierkały, w powietrzu unosił się aromat lata… Zatopiłam się w marzeniach, starając się złączyć z naturą. Ta ziemia była pełna życia, nie taka wyniszczona, jak ta w mojej dawnej watasze. Mimo to czułam coś dziwnego. Zapach bólu. Zapach smutku. Zapach płaczu. Jakby to miejsce nawiedziła jakaś katastrofa. Czułam, że ten klan został zdziesiątkowany… Że było tu mnóstwo wilków… Że wszyscy zginęli…
- Hitachi… Czy była tu kiedyś katastrofa?
Miałam nadzieję, że nie przywołam tym pytaniem bolesnych wspomnień.
<Hitachi? Trochę brak weny>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz