Wadera którą całkiem niedawno poznałem, wydawała się być dosyć ciekawą postacią. Jej futro lśniło jak drugi księżyc, albo gwiazda która spadła z nieba. Kto wie, kim naprawdę jest ta wadera? Każdy wilk tutaj jest owiany pewną tajemnicą, którą trzyma tylko i wyłącznie dla siebie. Ot cała niesamowitość tego Klanu. Kiedy już odprowadziłem waderę do jej nowej, prywatnej jaskini która muszę przyznać, była jedną z lepszych jaskiń [zarówno jeśli chodzi o jej rozmiar jak i umiejscowienie], udałem się jeszcze na krótki obchód. Co prawda nad tym terenem pieczę sprawował Ao, który za karę musiał pilnować 3/4 Klanu przez całą noc, a w dzień także miał dużo do roboty. Zaskakuje mnie upór i determinacja tego wilka, że on nadal się trzyma prosto na swoich tyczkowatych łapach. W końcu jest Betą, musi być silny... a takie zadanie nauczy go, żeby na przyszłość mi nie pyskować i sprzeciwiać się, musi być posłuszny. Jedyny minus tego zajścia był takie, że teraz wychodziłem na okrutnego Alfę. No cóż, może trochę prawdy w tym jest. Ale czego oczekiwać od wilka, który nigdy, przenigdy, nie zaznał miłości i troski jako szczeniak. Wiadomo było od początku, że wyrośnie ze mnie osobnik o stalowej psychice i chłodnej pokrywie... Wskoczyłem na pień powalonego drzewa, mrużąc swoje niemalże świecące w ciemności, złote ślipia. Wystraszyłem przez to jakiegoś lisa, który zaczął uciekać jak najszybciej na swoich łapkach. Przez chwilę stałem tak, wsłuchując się w głuchą ciszę. Kiedy już mi się to znudziło, udałem się do swojej pustej jaskini. Od odejścia Sakury, było tutaj dziwnie pusto... a odkąd Greoms dostała swoją własną jaskinię, to miejsce już kompletnie przestało być przyjemnym miejscem. Krążąc przez chwilę po swojej ostoi, machałem lekko ogonem w prawo i w lewo, odgarniając pojedyncze, małe kamyki z ziemi. Kiedy to moje zajęcie już mi się znudziło, postanowiłem się położyć. W końcu mam wstać tuż przed wschodem słońca i na chwilę zmienić naszego jakże biednego teraz betę. Wskoczyłem na wdrążenie w jaskini, jakieś cztery metry nad ziemią... w takim wypadku lepiej będzie powiedzieć, że tam wręcz wleciałem. Położyłem się tak, żeby w razie czego mieć oko na wejście do jaskini. Lubiłem swoje legowisko, gdyby ktoś nieproszony tutaj wtargnął, w tym mroku mnie nie dostrzeże i będę mógł go szybko zaatakować. Jednak taka sytuacja jeszcze nigdy nie miała miejsca i mam nadzieję, że nie będzie miała.
Zeskoczyłem na dół, miękko lądując na swoich długich łapach. W mojej naturze było to dziwne, że już od razu po przebudzeniu się nie byłem rozespany, czułem się tak jakbym był w stanie przenosić góry... może by mi się to w sumie udało z drobną pomocą mocy? Dobra, nie chcę kombinować. Pierwszym moim zajęciem jest uzupełnienie szybko spiżarni, ale tak odrobinkę bo to nie moje główne zajęcie tego dnia. Tak samo, nie jest to też przez godzinę pilnowania pobliskiego lasu. Właściwie jak się nad tym zastanowić, moim głównym zajęciem dnia... jest po prostu wykonanie po trochu każdego ze stanowisk. No i może w górującej mierze trening wojowników. Tak więc żeby nie tracić więcej czasu, jak najszybciej pozbawiłem życia kilka zająców i jedną kaczkę. Następnie wszystko to zawlokłem do spiżarni.
- Kid - usłyszałem zniecierpliwiony głos Ao dobiegający gdzieś... zza krzaków? - Spóźniłeś się już z dobre dziesięć minut.
- Tak, wiem - zmusiłem się do lekkiego uśmiechu skacząc przez krzaki i lądując obok niecierpliwego basiora - zmykaj.
Wilk przytaknął po czym zniknął. Nic mi nie powiedział, więc mogę zgadnąć, że noc była całkiem spokojna i odbyło się bez jakichkolwiek problemów. Czyli teraz powinno być podobnie. Usiadłem sobie w cieniu, obok małego strumyka a dlaczego tutaj? Niżej było małe urwisko, a stąd było widać całą ogromną polanę a dalej plażę. Siedziałem sobie tak może z dziesięć minut, do kiedy z zamyśleń nie wytrąciło mnie szeleszczenie w trawie. Odwróciłem się powoli i zobaczyłem jedynie tą nową waderę, która szła przed siebie jakby starając się rozpoznać nowe tereny. Przeskoczyła przez rzeczkę, jednak ponieważ wykonała za długi skok, wpadła do płytkiego potoku. Ach tak to jest w Klanie Wody. Woda obok wody...
- Wcześnie wstałaś - wstałem otrzepując się z ziemi
(Klaris?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz