Stałyśmy tak na korytarzu. Było chłodno, zbyt chłodno i przytłaczająco jak na letnią noc. Wszyscy spali, gdzieś mieli co się tu dzieje. My... My nie mogłyśmy spać spokojnie, same wiemy jak to jest- musimy pomóc. Nie wiem od kiedy stałam się taka pomocna, ale chyba z tym skończę.
Zastanawiałyśmy się nad przyczyną ataków i zaburzeń wader. Wiedziałyśmy już trzy rzeczy:
Ofiarami są wadery, które piły ze źródła i broniły innych wader, przeciwstawiły im się. Wadery atakowały wilki które się bały. Jeśli się im przeciwstawia, upadają. Sprawa była na prawdę dziwna, nie przyjemna. Kto mógł to zrobić? Z jaskini White wyłoniła się Aithne, a potem sama właścicielka pomieszczenia. Obydwie oświadczyły że kładą się spać. Zrobiłyśmy z Jane to samo.
~
Kolejnego dnia obudziłam się dość późno. Większość wilków była już na nogach, słyszałam głosy innych wilków. Słyszałam... obelgi. Na mnie. Szczerze- nie ruszało mnie to. Byłam zbyt ciekawa żeby się tym teraz przejmować. Wstałam, pozbierałam się do kupy i wyszłam do Jane. Ona była na nogach już od dłuższego czasu, widoczne było to, że myślała całą noc. Zmęczenie było w niej widać niesamowicie.
-A więc? Co wymyśliłaś? Szczerze- nie wyglądasz za dobrze.- ja, jak zwykle szczera i przyjemna do bólu.
-Całą noc nie mogłam spać, udało mi się zdrzemnąć około wschodu na godzinę, potem obudziły mnie szmery przed Sythe.
-Ja spałam spokojnie, ale usłyszałam dużo obelg w moją stronę, oczywiście nie żeby ktoś przyszedł i na mnie klnął- słyszałam z dworu. Masz już jakąś teorię?
<Jane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz