środa, 8 kwietnia 2015
Od Descartes CD Ronina
-Nie złapiesz mnie! - krzyknęłam z słyszalną radością w głosie, lawirując pomiędzy wystającymi kamieniami. Było to dla mnie trudnością, gdyż wielkością wiele nie przerastałam dużego, dorosłego kota. Czułam na sobie oddech Ronina, był blisko jednak nie mogłam go zlokalizować. Zadarłam głowę do góry, ale ujrzałam tylko górujące nade mną strzeliste trawy i błękitne niebo nade mną. Z tej perspektywy wszystko wydawało się takie małe, nieosiągalne i odległe. Te wrażenie przytłaczało i w jednej chwili poczułam coś bardzo niedostępnego dla mnie, jednocześnie te uczucie mieszało się ze wspomnieniami dzieciństwa. Jakby przez mgłę widziałam waderę o złotej sierści jak kłosy zboża. Wiatr jednak zawiał a wspomnienie odeszło tak szybko jak i przyszło. Po kilku chwilach zupełnie o tym zapomniałam, jednak przez resztę dnia bytowałam w dziwnym nastroju. Między zielonymi trawami, poprzetykanymi makami śmignął biały ogon wilka zwieńczony brązową końcówką. Poruszał się bezszelestnie, ale gdyby nie to że widziałam wszystko przy ziemi, nie znalazłambym go. Przykucnęłam, chociaż to wydawało mi się zbędne bo szczerze wątpiłam w to, że basior będzie w stanie mnie dojrzeć. Wspięłam się na największy kamień, który i tak nie sprawiał że widziałam więcej. Rozejrzałam się trochę i znalazłam parę kroków dalej ode mnie białego wilka o głębokiego koloru oczach. Był odwrócony do mnie tyłem, a ja stałam pod wiatr. To była idealne okazja. Wyskoczyłam w górę i miękko wylądowałam na opuszkach łap tuż przy nim. Chwyciłam w zęby mały kamyk i rzuciłam go obok. Spadł naprawdę bardzo cicho, i już przymierzałam się do kolejnego rzutu, ale wilk przeszył uszami powietrze i stanął w pozycji przygotowawczej. Był doskonale wyszkolony, zadziwiały mnie jego umiejętności w terenie, począwszy od naprawdę znakomitej zwinności, nawet poprzez odpowiednie wybicie się, a kończąc na wytropieniu i odnalezieniu w gąszczu innych dźwięków, tego jedynego niepozornego i zupełnie niesłyszalnego. Był niesamowity, a jego zmysły zawsze były napięte. Mimo tego nie był oschły, brutalny czy niedostępny. Był naprawdę najlepszym wilkiem jakiego na swojej drodze spotkałam. I dziękuję losowi że mi zesłał go na moją drogę. Gdy on się odwracał, ja wybiłam się jak najmocniej potrafiłam od podłoża i wskoczyłam mu na plecy. Delikatnie uderzyłam go otwartą łapą w plecy. Ronin uśmiechnął się szeroko, ukazując rządek białych kłów. Zrzucił mnie z siebie i wybiegł na taką część polany, gdzie trawa nie zasłaniała całego widoku. Pobiegłam za mną, i wtedy rzucił się na mnie i przewrócił. Ugryzłam go w łapę tak że zapewne nawet nie poczuł. Wskoczyłam na niego, ale ten szybko wyprostował kończyny także w jednej chwili znalazłam się nad nim i stałam na jego łapach. Nie mogłam utrzymać równowagi, przez to zsunęłam się na ziemię i cicho cichocząc przysunęłam się do basiora. Przytulił mnie a ja delikatnie pocałowałam go w policzek. Ronin. Basior, którego poznałam dośc dawno. Przygarnął mnie pod swój dach, znosił moje wszystkie zachcianki i przemeblowania w jego jaskini, w jaskini Alfy. Mógłby mnie już za to dawno wyrzucić, obrzucić błotem i wgnieść w ziemię. On jednak tego nie zrobił. Wilk o niebieskich oczach. To w jego towarzystwie odkrywałam świat, który był dla mnie taki odległy. Mimo iż jestem od niego niewiele starsza, czuję się przy nim jak szczeniak. To on pokazał mi co to oceany, co to horyzont. Przedstawił szum wiatru i szepty drzew. Zawsze czułam z nim niesamowitą więź, która przetrwała nawet ten drastyczny okres, gdzie moje uczucie do Ronina tańczyło na granicy życia i śmierci. Właśnie, chciałam go zabić. A on jednak nadal pragnął mieć mnie przy sobie. Zawsze, co wieczór przed snem dziękuję mu za wszystkie chwilę. Przy nim jestem szczęśliwa, bezpieczna. Zastąpił mi tą złotowłosą waderę którą widzę w urywkach wspomnień. Był dla mnie matką, ojcem, bratem i siostrą. Był dziadkiem i babcią, kuzynem i kuzynką – zastępował mi tych wszystkich, których w moim życiu zabrakło. Teraz nie tylko jest moim przyjacielem, ale równocześnie partnerem. Czy na świecie jest coś tak równie niesamowitego jak to uczucie? Dawniej, nie wiedziałam co to prawdziwa "miłość". Nawet teraz nadal w nią wątpie, ale ja wiem że gdy przyjdzie odpowiednia pora, na pewno ją poczuję. I na pewno będzie kierowana do Ronina.
-Kocham Cię...-szepnęłam bardziej do siebie, niż do wilka obok mnie. Nie starałam się aby to usłyszał. Było to moje, osobiste wyznanie i nawet on nie mógł tego słyszeć. Podniosłam się z ziemi i chwyciłam wilka za ręke.
-Chodź – przekrzywił lekko łebek – skoro mam być tą "Alfą" – te słowo ledwo co przeszło mi przez gardło – musisz mi przedstawić wszystkich pełniących ważną fukncję w tym klanie. Żebym wiedziała kogo mam słuchać – zaśmiałam się cicho i czekałam na reakcję wilka.
(Ronin? ;w;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz