Stanowczo pozwalasz sobie na zbyt wiele, młodzieńcze. Za takie pyskowanie do starszych powinieneś co najmniej dwa razy przez łeb dostać, może by cię to coś nauczyło - warknąłem, wwiercając swoje spojrzenie w młokosa
Cóż to za wychowanie! Mi by nawet przez głowę nie przeszło, by tak się do starszych odnosić. Kątem oka zauważyłem, że on ledwo nad sobą panuje. Uśmiechnąłem się pod nosem. Ma za swoje! Rozejrzałem się po okolicy, ignorując go kompletnie. Tereny całkiem ładne, duże… Szczeniaków tu chyba brak. Idealne miejsce na spędzenie spokojnej starości. Mogę się z nim przejść do tego jego alfy. I tak będę raczej przebywać samotnie, a w zasadzie przez mój reumatyzm nie będę mógł jeszcze zbyt długo wędrować. Spojrzałem na Bożydara. Głupek. Próbował złapać własny ogon. Cóż za idiotyczne stworzenie.
- Na dziś starczy, mały – powiedziałem, podnosząc go i sadzając na karku.
-Prowadź do tego alfy, młodzieńcze. Tylko się pilnuj, następnym razem nie będzie już tak łagodnie – rzekłem wyniośle, próbując delikatnie się uśmiechnąć.
Bożydar skulił się i zwinął w kulkę po tym jak ten basior chciał go dotknąć.
- UWAŻAJ CO ROBISZ! – ryknąłem
- Eeeeee… A co to jest?
- Chyba raczej kto! Bożydar, mój przyjaciel.
Mimo tego wilk ciągle się w niego wpatrywał
- Co? Lisa żeś nie widział?
<Maron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz