poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Od Nity C.D. Predizione
Przyglądałam się zaniepokojona samcowi. Jego bok pokryty gładką, szarą sierścią unosił się w równych odstępach, gdy brał oddech. To dobry znak, jeleń nie uszkodził mu płuc. Niestety, doznał innych poważnych obrażeń. Miał głęboką ranę zadaną porożem, pęknięte dwa żebra od uderzenia w skałę i olbrzymiego guza od ciosu kopytami w głowę.
-Nawet nie wiesz, jak mnie wystraszyłeś- uśmiechnęłam się z ulgą do Predi’ego, uradowana, ze się ockną –Całe szczęście, że Rowan była w pobliżu. Gdyby nie ona, twój pyszczek nie byłby już tak przystojny.
Zmoczyłam szmatkę w lodowatej wodzie i delikatnie przyłożyłam mu do czoła. Wyjaśniłam krótko co mu jest, oraz jakie kroki podjęłam, aby mu pomóc. Jego stan nie był najgorszy, najbardziej martwiła mnie jego głowa.
-Mocno oberwałeś- przyjrzałam mu się troskliwie –zobaczmy, czy aby na pewno wszystko w porządku.
Poprosiłam, aby policzył od dziesięciu do zera, wyrecytował alfabet, oraz upewnił się, że z pamięcią wszystko w porządku. Miałam nadzieję, że dzięki jego szybkiej regeneracji do zdrowia wróci w przeciągu tygodnia, ale aby mieć pewność, że nie rozerwie szwów, wymogłam na nim obietnice, że przez kolejne dwa dni będzie leżeć.
-A teraz to zjedz- podsunęłam mu kawałek mięsa nafaszerowany ziołami.
-To to tak śmierdzi?- Predi zmarszczył nos.
-Strasznie cuchnie, prawda?- nie było sensu udawać, ze jest inaczej –A teraz bądź grzeczny i to zjedz. Miejmy nadzieję, ze smakuje lepiej niż pachnie. Ta roślina przyspiesza regenerację tkanek. I działa przeczyszczająco.
-Jak działa?- basior zmierzył mnie podejrzanym spojrzeniem.
-Przeczyszczająco. Jak inaczej mamy sprawdzić, czy twoje narządy wewnętrzne, zwłaszcza układ pokarmowy nie zostały uszkodzone? Będziemy mieć pewność, jak zrobisz zdrową kupkę. A teraz jedz.
W końcu ustąpił, gdy dałam mu ultimatum; albo mięso, albo czopek.
Jak się wyjaśniło pod wieczór tego samego dnia, z przewodem pokarmowym wszystko było w porządku. Doglądałam Predi’ego, zmieniając mu opatrunki, przynosząc jedzenie, czy po prostu dotrzymując mu towarzystwa. Żartowaliśmy i rozmawialiśmy godzinami. Kiedy trzeciego dnia wyszliśmy na krótki spacer opowiedziałam mu o swoich marzeniach dotyczących zdobycia skrzydeł. Zaniepokoił się, gdy wyznałam mu, że musiałabym wybrać się do przeklętego lasu, ale powstrzymał się od komentarza.
-A jakie jest twoje marzenie?- spytałam się na krótko wpatrując się w jego niebieskie oczy.
<Predizione?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz