- Ktoś ty? - syknęłam podnosząc się szybko z ziemi i mierząc wilka wzrokiem - Och! To przecież nasz kochany Gamma! - wykrzyknęłam z wymuszoną radością i od razu znalazłam się przed wilkiem wpatrując się w jego czerwone oczy
Wilk zmrużył oczy i coś chrząknął sam do siebie, a mi uśmiech z pyszczka nie schodził. Skoro wlazł na mój teren może bym się tak nim zabawiła? Nikt nie musiałby się dowiedzieć. Szkoda, że żadna wadera nie objęła wyższego stanowiska, może by się nawet za mnie wstawiła.
- Nie za bardzo się spoufalasz? - mruknął po czym kichnął, gdy przejechałam mu swoim ogonem po nosie - Co się stało, że ci się futerko zmieniło? Farbujesz się, żeby nikt nie odkrył, że jesteś starsza? - zaśmiał się
Do śmiechu mu co? Mi już na razie nie. Machnęłam ogonem po czym sprawiłam umysłem, że wilk przede mną upadł na podłożę jaskini. Chyba nie docierało do niego co się dzieje, dopóki głowę nie podniósł do góry, oczywiście nie z własnej woli. Miał poważny wyraz twarzy, teraz to ja lekko się uśmiechnęłam.
- Woda to płyn...ciesz. Wiesz co jest bardzo podobne do wody? Tak, krew! - nachyliłam się do niego, o dziwo w jego oczach nie widziałam strachu - Wszyscy traktujecie mnie jak pomiot, nie mam szans nawet stać się zwykłym wilkiem w klanie. Bo już taki mój los, a ty? Wielka dupa, która nagle stała się Gammą. Pfy! - przestałam kontrolować krew w jego ciele, by teraz mógł samodzielnie się poruszać
Znów zarył głową o podłogę, a ja teatralnie łapą odgarnęłam włosy do tyłu i nachyliłam się do ucha wilka - Raczej nikomu o tym nie mów. Wiesz ty też możesz mieć kłopoty, że do mnie przyszedłeś. Ale i tak wolę gawędzić z Betą, bo jaki pierwszy próbował ze mną normalnie gadać i nawet się za mną wstawił. Chyba mogę go nazwać przyjacielem? Hihi - cofnęłam się i szturchając powoli wilka wywaliłam go ze swojej jaskini i sama wyszłam na zewnątrz - Ej nie mów, że źle się czujesz? Ej?! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam jak wywraca wilk oczami
Jeśli to żart to go zabiję na miejscu, ale jeśli naprawdę mu coś zrobiłam? Rozglądałam się wokół by sprawdzić czy nikt nie patrzy się w naszą stronę po czym znów wturlałam go do swojej nory.
- Wiesz co...weź schudnij trochę - jęknęłam i położyłam się obok nieprzytomnego basiora - I obudź się jak najszybciej, wróć do żywych - dodałam ciszej
< Saran? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz