Włóczyłam się po lesie. Padał deszcz, a mi nie chciało się siedzieć w jaskini, więc wybrałam sobie za schron las. Przechadzałam się wśród drzew i nie wiedziałam co mogłabym zrobić. Kiedy chciałam już zwrócić do Sythe ujrzałam Marona, który pewnie tak jak ja też uznał las za dobry schron.
- Cześć! - krzyknęłam do Marona, który właśnie przechadzał się po łące.
- Hej. - odpowiedział Maron i uśmiechnął się do mnie.
W sumie to nie wiedziałam co chciałam mu powiedzieć. Po prostu się nudziłam i nie miałam nic do robienia. Znałam go na tyle dobrze, że wiedziałam iż rozmowy na jakieś zwykłe tematy go nie interesują, a mimo to rozpoczęłam konwersację.
- Widzę, że jesteś czymś bardzo zainteresowany, skoro nie zauważasz świata zewnętrznego.
- Tak. - odparł Maron i zauważył, że właśnie zaczął wchodzić w bagno. Cofnął się kawałek.
- I to chyba nawet bardzo. - odparłam i uśmiechnęłam się.
- Co właściwie cię tu sprowadza? - spytał.
- Yyyy... Tak właściwie to nic... - przyznałam się.
- Aha. - odparł i ruszył dalej.
Szybko go dogoniłam i zaczęłam iść koło niego.
- O co tak właściwie chodzi? - może byłam zbyt ciekawska, ale nie mogłam się powstrzymać od tego pytania.
<Maron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz