czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Sarana do Kate

Patrol. Tak, to właśnie przez niego nie siedziałem w jaskini, tak jak inni. Noc była jednak wspaniała, księżyc świecił bardzo jasno, wszystko było widać jak na dłoni - więc mi to nie przeszkadzało. Wszak wyższa hierarchia to nie tylko przywileje, czyż nie? Oprócz mnie tylko jeszcze jedna osoba nie odpoczywała. Ao. Tak, nasz beta baaaardzo podpadł Kidowi. I to dlatego on patrolował teraz jakieś trzy czwarte terenów - mi zaś przypadła tylko reszta. Co do tej omegi... Trochę go rozumiałem. Wadera była całkiem ładna, ale to przecież nie o to chodzi. Jest omegą. I to jest najważniejsze. Nie jej piękno. Ja bym się tak nie postawił alfie ze względu na nią. Jeśli Kid ją zdegradował, to miał do tego jakiś powód. Nie powinien się do tego mieszać. Nigdy. Alfa ZAWSZE ma ostatnie słowo. ZAWSZE. Wierność. Wierność przekonaniom. Tak wiele wilków chciało by być betą. Ale jak nią zostaniesz, to nie ma zlituj się. Nie ma. Nawet jak ci się coś nie podoba - siedzisz cicho. I zachowujesz się adekwatnie dla swojej hierarchii. Moje rozmyślania przerwał jednak widok jaskini. Jaskini ukrytej wśród krzaków, otoczonej skałami. Jaskini wyglądającej jak zwyczajna nora. Jaskini bardzo oddalonej od głównych terenów. Jaskini idealnej dla szpiega. Miałem dylemat. Z jednej strony nie chciałem naruszyć czyjejś prywatności, ale gdyby to naprawdę było legowisko szpiega... Kid by mnie oskórował. Spojrzałem na czarny miecz, wiszący u mojego boku. Alfa wręczył mi go, kiedy zostawałem gammą. Mieli sporo takiej przystosowanej dla wilków broni. W moim dawnym klanie coś takiego było by marzeniem. Oręż przypominał mi o pierwszym, odebranym wrogowi mieczu. Był olbrzymi, ledwo się nim posługiwałem. Przypominał mi o momencie, kiedy go nazwałem. Mormegil. Tak, to była ta nazwa. Teraz jednak zastanawiałem się, czy Mormegil wersja 2 będzie mi potrzebny. Po chwili stwierdziłem jednak, że raz kozie śmierć i do odważnych świat należy. Z duszą na ramieniu powoli wkroczyłem do ciemnej nory. Nie mówiłem nawet ,,halo", bo szanse, aby ukryty szpieg odpowiedział, byłyby znikome, a ostrzegłbym go przy tym o swojej obecności. Nagle zamarłem. W jaskini leżał wilk. A konkretniej wadera. Była bardzo podobna do Kate, tylko miała inny kolor futra. Nasza omega była szpiegiem? Nie wiedziałem co robić... Czy się wycofać, zadać pytanie lub zrobić coś innego?
I w tym momencie wilczyca zdała sobie sprawę z mojej obecności...
<Kate?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz