czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Jane do Inafa

Było już dosyć późne popołudnie. Przechadzałam się po Sythe, nie wiedząc co robić. Nudziłam się już od rana, gdyż dzień nie był za dobry i momentami padało. Musiałam więc siedzieć w jaskini, a gdy tylko się przepogodziło wyszłam na dwór. Teraz błąkałam się po Sythe i obserwowałam inne wilki. Po pewnym czasie zauważyłam Inafa, który korzystając z chwilowego rozpogodzenia się leżał sobie na słońcu. Wyglądało to jakby sobie drzemał, ale po chwili można było zauważyć, że od czasu do czasu otwiera oczy i przelatuje wzrokiem po okolicy. Słyszałam, że jest omegą i dobrze wiedziałam co to oznacza. Sama nie wiem czy współczułam takim wilkom czy bardziej wolałam się nad nimi znęcać. Wolałam jednak to pierwsze i miałam nadzieję, że taka też jestem. A właściwie jak to możliwe, że Inaf stał się omegą? Może kiedyś się dowiem? Na razie jeszcze nie muszę wiedzieć wszystkiego - pomyślałam. Tknięta impulsem podeszłam do basiora. On przyglądał mi się spode łba i przypuszczałam, że albo jest zaciekawiony moją reakcją albo tylko bardziej go zdołowałam i wkurzyłam tym, że w ogóle do niego podchodzę.
- Cześć – przywitałam się z lekkim niepokojem.
- Witaj – odburknął Inaf, choć bardziej brzmiało to jak jakaś groźba.
- Słyszałam, że jesteś omegą.
- Tak. - odpowiedział krótko jakby chciał się mnie pozbyć.
Ja jednak już postanowiłam. Teraz coraz bardziej zaczynałam odczuwać dla niego współczucie. Chyba od czasu wstąpienie do klanu trochę skruszałam. I co z tego? Nic się nie stanie z tego powodu. Teraz odczuwałam potrzebę zrozumienia tego wilka. Chciałam go skruszyć, ale nie boleśnie. Poznać tylko kawałek jego życia. I znów naszło mnie pytanie: Dlaczego został omegą? Na pewno znajdę na nie odpowiedź. Na razie rozmowa urwała się. Inaf pewnie pokazywał milczeniem, bym odeszła, ale ja się nie poddam, nie złamie mnie jego milczenie.
<Inaf?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz