niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Liberto C.D. Life

Byłem zdenerwowany faktem, że Life odebrała mi obiekt testów i ćwiczeń. Smoka znalazłem przed chwilą, a potem namówiłem go, żeby mnie nie atakował. Uległa postawa świadczyła o nie podważonej przeze mnie siły smoka. Nagadałem mu trochę, już chciałem go uwolnić mojego poddanego lecz... wadera o zabiła. Byłem wściekły. Jak mogła! Gdybym nie był na terenie Klanu, chętnie dałbym jej z liścia. Ale kiedy powiedziała "No stary była by z ciebie smaczna przekąska", byłem do reszty rozwścieczony. Raz- smok nie zawinił. Dwa- mogłaby choć dokładniej przyjrzeć się całej sytuacji. Trzy- smoki nie znajdują się za każdym zakrętem. Ze smutkiem i wściekłością w oczach spojrzałem na ofiarę.
- Jak mogłaś?!- tyle zdołałem wydukać.
- Ocaliłam ci życie!- była nieco zmieszana.
- Raczej pozbawiłaś je stworzenia które nie zasługiwało na śmierć z twoich kłów!- popatrzyłem na waderę. Co miałem zrobić. Nic.
 Odeszłem ze spuszczonym łbem. Odechciało mi się wszystkiego. Smok... Drugi którego poznałem, zginął. Miałem dość. Musiałem odizolować się od otaczających mnie wilków. Spojrzałem na sąsiednią wyspę Klanu Wody, rozprostowałem dwie pary skrzydeł i ruszyłem na otwarte morze.

 CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz