Może to dziwne, ale polubiłem tego basiora. Nie był taki sztywny jak całe tutejsze towarzystwo. Hm.. nie powinien zadawać się z obcymi wilkami i wychodzić poza teren klanu, więc jego pytanie wydawało się.. ciekawe. Sam też nie specjalnie lubię siedzieć cały czas w jednym miejscu.
- W sumie.. jako twój rywal nie powinien Ci pokazywać tego wszystkiego, ale niech Ci będzie - odparłem najpierw z tajemniczością w głosie, ale potem zaśmiałem się
- Rywalem? - zapytał przekrzywiając głowę
- Też jestem szpiegiem - uśmiechnąłem się lekko po czym spojrzałem na swoje skrzydła - Zgaduje, że przez pokazać wolałbyś oglądać latając? - zapytałem ciut zmartwiony
- Szczerze mówiąc to tak, ale nie zależy mi na tym jakoś specjalnie - uśmiechnął się, a ja przytaknąłem
Wzbiłem się w powietrze i jakimś cudem tym razem nie zaliczyłem gleby. Lecieliśmy spokojnie, a raczej ja. Kyle latał dużo wyżej, ale gdy zauważył moje groźne spojrzenie zleciał do mnie.
- Lepiej nie latać zbyt wysoko.. Łatwiej Cię dostrzec nawet jeśli latasz niezmiernie szybko - powiedziałem i po chwili lecieliśmy już nad morzem
Bryza strasznie mnie znosiła.. muszę nauczyć się wyżej latać. Może Kyle mnie kiedyś nauczy? Przydałoby się. Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero fakt, że o mało nie wpadłem do wody. Basior sfrunął niżej i pomógł mi się utrzymać w powietrzu.
- W porządku? - zapytał lekko mnie wyprzedzając
Ciut skołowany potaknąłem i zanim się obejrzałem staliśmy na plaży w klanie everything. Ruszyłem przodem pokazując mu, że ma być jak najciszej. Wbrew pozorom w tym klanie są miejsca, których nikt nie odwiedza, a raczej takie małe, stare, zarośnięte dróżki między drzewami na poboczu klanu. Najłatwiej się nimi tutaj poruszać. Basior spokojnie szedł za mną przyglądając się wszystkiemu.
~
Ogólnie wycieczka minęła nam bardzo fajnie. Pokazałem mu kilka sztuczek i jak najskuteczniej uciekać w razie czego. Ze dwa razy o mało nas przyłapali, ale jakoś czmychnęliśmy. Nasz klan był ostatnim na liście. Spokojnie szliśmy przez las, łąki i pustkowia. Słońce już niedługo miało zachodzić dzięki czemu nie było tak gorąco jak normalnie. Po dłuższym czasie dotarliśmy do wulkanu. Basior stanął w pobliżu jednego z basenów z lawą. Przyglądał się jej z zaciekawieniem, a gdy nagle jedna iskierka ognia podskoczyła w jego stronę cofnął się gwałtownie.
- Wy się serio w tym kąpiecie? - zapytał niezmiernie zdziwiony
Nie dziwę mu się. Kto normalny by się nie zdziwił? Stanąłem obok niego i wsadziłem łapę do lawy. Po chwili wyjąłem ją otrzepując z substancji. Pokazałem mu zdrową łapę bez jakichkolwiek śladów oparzeń.
- Nieźle.. - odparł przyglądając się temu z niemalże wytrzeszczem w oczach
Zaśmiałem się i pokierowałem go w stronę jaskiń. Pewnie zgłodniał tak jak i ja. W sumie przy kolacji mogę mu wyjawić te wszystkie rzeczy z nie wchodzeniem na terytorium innego klanu.
(Kyle? Przepraszam, że tak długo :c)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz