sobota, 25 kwietnia 2015

Od Nity C.D. Predizione

Roztarłam łapami miejsca, w których przez wiele godzin wrzynały się sznury.
-Nic poważnego- odparłam na pytanie Predi’ego, czy nic mi nie jest –A Tobie?
-Też się jakoś trzymam- odparł ospale.
-Oho, właśnie widzę. Jad w jego pazurach już się rozchodzi, chodź większość twój organizm już zwalczył- odparłam przyglądając mu się troskliwie- Poczekaj chwilę.
Predizione oparł się barkiem o drzewo, kiedy ja zanurkowałam w zarośla. Po chwili odnalazłam to, czego szukałam. Malutką roślinę, rosnącą tuż nad ziemią o intensywnie niebieskim kwiatku. Sprawnie wykopałam bulwę i oderwałam niepotrzebną łodyżkę.
-Masz, pożuj to. Powinno ci się rozjaśnić w głowie- podałam mu rozbójnika zapomnianego i odwróciłam się w stronę naszego porywacza.
 Po chwili Predi stanął obok mnie i przez chwilę oboje się na niego gapiliśmy. Przygnieciony przez drzewo, nieprzytomny, a mimo to nadal przyprawiał mnie o gęsią skórkę. Po krótkiej naradzie postanowiliśmy go na początek związać. Delikatnie dmuchnęłam mu w pysk pyłkiem sennika wielobarwnego, aby przypadkiem się nie obudził, kiedy Predi wyciągał go spod pnia, a następnie krępował mu łapy i pysk. Zużyliśmy obydwie liny, przez co ten szaleniec wyglądał jak baleron.
-A co teraz?- rzucił w powietrze mój przyjaciel, kiedy zawiązał ostatni węzeł.
Ziewnęłam przeciągle, mało elegancko. Rozważałam kilka opcji, zanim się odezwałam.
-Powinniśmy się dowiedzieć co nie co. Ale nie teraz, ani nie tutaj. Zdrzemnijmy się, a rano zabierzemy go do kliniki, gdzie wydusimy z niego prawdę.
-Przemocą raczej nic nie zdziałamy- powątpiewał.
-Nie miałam na myśli przemocy, lecz serum prawdy. A jeśli po jego zażyciu nic nie wyśpiewa, to wtedy wkroczysz ty- wilk sztywno kiwnął głową –Nie sądzę, żeby pełnienie warty było konieczne, wiec oboje możemy iść już spać.
Predizione ułożył się wygodnie w korzeniach potężnego dębu. Po chwili wahania zapytałam, czy mogę się koło niego położyć. Przytaknął. Z westchnieniem ułożyłam się przy jego boku, kładąc głowę na przednich łapach. Czując przez futro bijące od niego ciepło, przypomniałam sobie o Rowan. Ciekawe, czy mnie szuka. Czy się o mnie martwi. Ostatnio była jakby nieobecna. Do snu ukołysało mnie ciche pochrapywanie Predi’ego, i świszczący oddech porywacza.
 <Predi? Sorki że tak króciutko>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz