sobota, 4 kwietnia 2015

Od Kilan cd historii Ronina

Leżałam w lesie na granicy z puszczą. Łkałam cicho ma kamieniu pokrytym miękkim mchem i moimi łzami. Po co ja się odzywałam.. Mogłam mu tego nie mówić. Teraz pewnie nie chce mnie widzieć na oczy. Siedziałam tam tak z godzinę, a w końcu zabrakło mi łez. Skuliłam się i leżałam w idealnej ciszy. Tak bardzo chciałam go zobaczyć. Chociaż raz. Tylko ten jeden. Przeprosić za wszystko i nie pokazywać mu się więcej na oczy, ale zapewne nie chciałby mnie teraz nawet słuchać. Wbiłam swoje ostre pazury w delikatny policzek i przejechałam nimi po całym pyszczku. Jasnoczerwona krew skapywała na mech brudząc go. Straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek się spotkamy, gdy usłyszałam cichy szelest niedaleko mnie. Wstałam spokojnie lekko przecierając łapą zakrwawiony pyszczek i zakradłam się do tego miejsca. Jakiś wilk był w puszczy i to kompletnie sam? Dziwne. Przecież normalnie nikt tam nie chodzi. Zaszłam wilka, a jak się potem okazało basiora od tyłu. Drzewa i pnącza były tutaj strasznie gęste i nie byłam w stanie zauważyć kto to jest. Skoczyłam na niego od tyłu z myślą, że to jakiś szpieg. Powaliłam go na plecy i wyszczerzyłam delikatnie kiełki. Wtem poczułam to miękkie, ciepłe futro i charakterystyczny zapach. Ronin. Od razu schowałam zęby i wtuliłam się w jego futro. Co z tego, że może mnie nienawidzi i leży pode mną zaskoczony. Chciałam go jeszcze raz zobaczyć. Znowu zebrało mi się na łzy.
- Przepraszam Ronin... to wszystko moja wina. Mogłam Ci tego nie mówić. Naprawdę przepraszam… - wyszeptałam cicho mocząc m sierść
Ku mojemu zdziwieniu basior objął mnie i uspokoił. Westchnęłam cicho i podniosłam do niego głowę. Nie był zły, wręcz przeciwnie. Uśmiechał się. Odwzajemniłam gest i wstałam z niego. Podniósł się i lekko wytarł mi łzy.
- Naprawdę zostaniemy przyjaciółmi? - zapytałam cicho spuszczając głowę
- I to najlepszymi - odparł zniżając się tak żeby spojrzeć mi w oczy
Uśmiechnęłam się wesoło i skoczyłam na niego. Spojrzał na mnie ciut zdziwiony, lecz po chwili także się zaśmiał.
- No to od teraz jestem taką twoją dalszą siostrą - zaśmiałam się i usiadłam na nim
Po chwili obrócił mnie i tym razem to on górował. Próbowałam mu się wymknąć, ale nie specjalnie mu szło. Po dłuższym czasie wreszcie się poddałam i grzecznie położyłam. Basior przekrzywił lekko głowę spoglądając na mnie. Już miał się na mnie położyć, gdy wygramoliłam się spod niego i odbiegłam kawałek dalej. Zaczęliśmy bawić się coś jak w berka. Zawołałam do Ronina, a po chwili goniliśmy się od drzewa do drzewa. Nagle zbiegłam z jakiegoś zbocza niedaleko nas w stronę bardziej żywej części klanu. Niestety przede mną znikąd pojawiły się wysokie krzewy. Nie zdążyłam wyhamować i tylko zawołałam głośno basiora. Mu na szczęście udało się zwolnić. Ja wpadłam prosto w rośliny i wpadłam do jeziorka zaraz za nimi. Zapewne ,gdy tylko usłyszał chlupnięcie wody zaczął mnie wołać, ale pod wodą nie było wiele słychać. Nagle zauważyłam, jak ktoś wskakuje do wody. Wypłynęłam cicho ciut dalej w jakiś krzewach by mnie nie znalazł. Przeszukiwał cały staw, a ja tylko cicho podśmiewałam się w krzewach. Po jakimś czasie wystraszony wypłynął na powierzchnię niedaleko mnie rozglądając się. Teraz mam szansę. Zanurzyłam się i gdy byłam już bardzo blisko chwyciłam go za ogon i wciągnęłam pod wodę. Muszę przyznać, że tak skołowanego Ronina, to ja jeszcze nie wiedziałam. Po chwili złapał mnie z uśmiechem i razem wypłynęliśmy nad wodę.
- Gdzieś ty była? - zapytał zdziwiony
- Tam - wskazałam łapą na rośliny za mną płacząc ze śmiechu
Basior zaczął mnie chlapać, a ja o mało nie zachłysnęłam się wodą. Walka trwała dosyć długo, a gdy się zmęczyła zanurzyłam łebek pod wodę. Jednak wokół mojego pyszczka pojawiła się czerwona plama. A no tak.. rana. Wypłynęłam niemalże od razu przykrywając pyszczek łapą. Ronin szybko do mnie popłynął próbując zobaczyć ranę, lecz ja cały czas się odwracałam. Po dłuższej chwili dałam za wygraną i pokazałam mu ranę. Była dosyć głęboka, bo nadal kapała z niej jasnoczerwona krew. Trochę głupio mi przyznać, że sama to sobie zrobiłam, ale chyba nie będzie mieć wyboru. Gdy tylko dotknął bardzo delikatnie mojego pyszczka pisnęłam z bólu.
(Ronin? Przepraszam, że tak długo i w dodatku takie krótkie :c)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz