czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Predizione C.D. Nity

Widziałem że jej na tym zależy. Musiałem się po prostu zgodzić.
-Dobrze. To kiedy idziemy do tej kliniki?
-Możemy nawet teraz!- Z uśmiechem na twarzy i wielką radością w głosie Nita krzyknęła.
-No to prowadź.-ruszyłem za nią- Jak długo tam się idzie?
-Około dziesięciu minut.-Wiadomość o tym że mogę zobaczyć jej przyszłość obudziła w niej nową nadzieję. Gawędząc miło upłynął nam czas wędrówki. Kiedy przed nami pojawiło się spore drzewo Nita powiedziała
-To tutaj. Teraz tylko znaleźć odpowiednie zioła.-Mówiąc to weszliśmy do środka. Wyglądało tam jak w jakimś małym, bardzo mało ruchliwym szpitalu. Nita była zorientowana gdzie co jest.
-Kim jesteś...znaczy, na jakim stanowisku pracujesz? -To pytanie kusiło mnie już od jakiegoś czasu.
-Jestem jedynym lekarzem w naszej watasze.-Szczerze to do niej pasuje ten zawód, lecz się tego nie spodziewałem.
-Wow. To ważne stanowisko.
-Tak. A ty kim jesteś?
-Jestem atakującym podczas polowań.-To było stanowisko które do mnie pasuje. Kiedy mieszkałem w tamtym królestwie często wymykałem się z pałacu i biegiem do lasu coś upolować. Podczas przywoływać wspomnień zawsze powracają te, które nie powinny powrócić. Spuściłem łeb i posmutniałem.
-Coś się stało?-Nina wyrwała mnie z tego melancholijnegostanu.
-Nie. Tylko tak wspominałem.-Zmusiłem się do uśmiechu.
- To ten pokój.-Weszliśmy do pokoju wyglądającego trochę jak biblioteka, tylko zamiast książek były małe flakoniki.
-Ładnie tu, ale jak znajdziesz coś odpowiedniego dla mnie?
-Bywam tu nieraz i wiem gdzie czego szukać.-Chodziliśmy od jednej półki do drugiej, aż Nita powiedziała
-Jest. Tu są wszystkie zioła wspomagające potencjał magiczny które można spotkać na terenie klanu powietrza. Może chaber pustelny? Nie. Działa dopiero po dwóch godzinach.-zaczęła pytać się samą siebie-Wyciąg z łodygi rumianka górskiego? Nie, nie, nie. Skutki uboczne są spore.-Nie wiedząc co robić zacząłem przeglądać po kolei fiolki czytając jak działaj. Znalazłem coś co idealnie pasowało.
-Nita, a może to? Jest wyciąg z ostropest wysokogórskiego. Tu jest napisane, że pomaga w uporządkowaniu myśli i przybliżeniu dwóch umysłów. Nie ma żadnych skutków ubocznych, ale wszyscy którzy biorą jakikolwiek udział w wizjach i tym podobnych, muszą to zdarzyć.
-Świetne!-okrzyknęła- Gdzie idziemy spróbować?
-A gdzie jest twoje ulubione miejsce?- Z doświadczenia wiedziałem, że o wiele łatwiej jest skoncentrować myśli na czymś ważnym w swoich ulubionych miejscach.
-Nie mam takiego, lecz najbezpieczniej się czuję nad jeziorem Moonlight.- Kolejne miejsce w którym w życiu nie byłem i znów to pytanie
-Jak długo się tam idzie?
-Sama nie wiem. Może dziesięć, piętnaście minut.-kolejne minuty spędzone z uroczą waderą były bardzo przyjemne. Mogłem szczerze z kimś porozmawiać. To dosyć nowe uczucie. W królestwie to nie prawda, tylko kultura stała na pierwszym miejscu.Kiedy dotarliśmy na miejsce usiedli my naprzeciwko siebie i z mojej strony padło pytanie
-To się je czy wącha?- Wadera zaczęła się śmiać. Myślałem, że się spalę ze wstydu, jednak jej piękny śmiech mnie zaraził. Zaczęliśmy się oboje śmiać.
-Jeżeli pytasz na serio, to trzeba wylać trochę na łapę i powąchać.-mówiąc zrobiła to- Teraz ty spróbuj.-Wziąłem flakon i wylałem kilka kropli na łapę. Nie był to zbyt piękny, ale mówi się trudno. Czułem się tak samo jak przedtem.
-Zaczynamy?- Powiedziała wadera która nagle spoważniała.
-Oczywiścię- Zamknąłem oczy i przyłożyłem łapę do jej czoła. Czułem jak w moim ciele narastająco siła magii. Widziałem przeszłość. Mała wadera nie pasująca do reszty stada. Widziałem ją smutną i wesołą. Nagle wizja się zmieniła. Dorosła już wadera siedząca w tym samym miejscu co teraz, bawiąca się swoimi mocami. Co chwilę widziałem ją inną. Zobaczyłem wizję przyszłości. Byla bardzo nieczytelna, a z tego co można było zobaczyć, to ją wzbijającą się do góry z Rowan. Nie widać, czy ma skrzydła, ale widać, że leci. Wiedząc, że wizja się skończyła zdjąłem łapę z jej czoła.

<Nita?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz