środa, 17 września 2014

od Inki do Kid'a

Całkiem zagubione, tylko we dwójkę wkroczyłyśmy na obce tereny. Śmierć i cisza wisiały w powietrzu. Z każdym krokiem miałam coraz większe wrażenie, że nie powinnyśmy tu być.
Już po pierwszym obrzuceniu miejsca wzrokiem można było wyciągnąć wniosek, że stało się tu coś okropnego. Moja głową ciągle samoczynnie odwracała się do tyłu, by ostatni raz spojrzeć na płonący las, który niegdyś był moim domem.
Popatrzyłam kątem oka na An, która zatrzymała się w miejscu.
- Co jest? - spytałam niepewnie, dostrzegając lęk w jej oczach.
- Mamo... - powiedziała cicho, wbijając wzrok w mgłę przed nami. W oddali ciemny cień majaczył chwilę w szarych oparach i zaczął się powoli zbliżać.
Przełknęłam głośno ślinę i cofnęłam się kilka kroków. Perspektywa obcego stworzenia w takim miejscu zbyt mnie nie przerażała, zważając na wcześniej napotkane okoliczności. Może to wojna mnie tak zahartowała?
Z tumanów wody zawieszonej w powietrzu wyłonił się wilk, wyglądający całkiem niegroźnie. Warknął, dając nam do zrozumienia, że on tutaj rządzi.
- Co tu robicie? - spytał cicho, ale ostro.
- Uciekłyśmy przed wojną. - wyjąkałam, po chwili utraty języka w gębie.
- Wojną? - odparł uważnie.
- Daleko, daleko stąd. - zapewniłam go szybko - szukamy jakiegoś schronienia. - po chwili wahania dodałam - co tu się stało?
- Katastrofa. Wszyscy wymarli. - powiedział wymijająco.
- Chyba jednak nie wszyscy, skoro z tobą rozmawiam? - zauważyłam, siląc się na słaby uśmiech.
- Niegdyś były tu Wilcze Klany. Pewnego dnia po prostu... - basior wzruszył ramionami i podniósł na mnie spojrzenie - jestem Kid.
- Inka. - odpowiedziałam bez wyrazu. - w takim razie... masz nam coś do zaoferowania?

<Kid?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz