- Nieważne. - odchyliłam głowę za siebie. - Nie rób tego więcej.
Niewiem, co ujrzałam. Rozczarowanie? Troskę? Zrozumienie? Złość? Rezygnację?
Usiadłam uwalniając się od jego uścisku. Położyłam się na brzuchu i ułożyłam łeb na łapach. Podszedł do mnie Thunder...
- Zrozumiem cię. Powiedz mi, nie chcę ci zrobić krzywdy. - powiedział. Nabrałam złości.
- JAK MÓWIĘ NIE, TO NIE! - krzyknęłam mu prosto w twarz, prawie dotykając jego nosa. On również się nabutmuszył.
- Jak chcesz. - powiedział ostro i oschle.
Dotarło do mnie, co zrobiłam. Szybko wstałam i ruszyłam za Thunderem, który zamierzał odeść, zagradzając mu drogę.
- Ja... Przepraszam... Nie chciałam. - mówiłam, jednak ten odepchnął mnie i rzucił:
- Zastanów się, z kim masz do czynienia.
- Thunder, nie! - pisnęłam. ( :c smutegg ) - Zostań ze mną, proszę!
Boje się zostać sama... Jednak nie szłam za nim. Za dużo płaczę, oj za dużo. - Karcę siebie w myślach, jednak nie mogę powstrzymać łez. Przykre.
- Thunder... Proszę. - mówię błagalnym tonem.
Czy się zatrzyma?
( Thu? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz